Navigation Menu

featured Slider

Wasz ulubiony post w tym tygodniu

Pozycjonowanie stron: posty na blogu. Jak to dobrze zrobić?

Autor

Autor
Cześć! Jestem Marta, witam Cię na moim blogu. Kliknij w zdjęcie, aby dowiedzieć się więcej.

Polub nas

Pozycjonowanie stron: posty na blogu. Jak to dobrze zrobić?

Dawno nas nie było, choróbska i wirusy przyczepiły się, nie chciały odpuścić. Atakowały całą naszą trójkę, po kolei. Jak skończyły, to rozpoczęły drugą turę. Wstrętne, mówię Wam.

Zauważyłam jednak, że pomimo braku nowych postów i aktywności w Social Mediach, dalej jesteście. Co więcej, statystyki pokazują, że dużo jest nowych osób.
To oznacza tylko jedno: moje posty są dobrze pozycjonowane ;)
Chciałabym Wam trochę o tym napisać, dlatego też pozycjonowanie stron będzie tematem powtarzającym się.

pozycjonowanie stron


Dziś zaczynamy od krótkiego poradnika: 

Jak pozycjonować posty na blogu.

Blogerowi zależy na tym, aby jego wpisy miały odbiorców. Żeby tak było trzeba się dobrze rozreklamować i pozycjonować stronę.
Należy pamiętać o dwóch bardzo ważnych rzeczach: cierpliwość + plan.
Rezultaty będą widoczne dopiero po jakimś czasie, nie od razu. Po to nam cierpliwość ;)
Plan- musimy zaplanować sobie kilka ważnych punktów.

Słowa kluczowe.
Przed pisaniem wpisu obieramy słowo klucz, dzięki któremu wyszukujący w Google trafią na naszą stronę. Słowo klucz powinniśmy zawrzeć w: tytule oraz 2-3 razy w całym poście. Możemy sobie pozwolić na 2 słowa kluczowe, powinny być one sprecyzowane. Przykładowo piszemy post o rodzicach chrzestnych. Fraza, którą ustalamy za kluczową to np: „obowiązki matki chrzestnej” lub „obowiązki chrzestnych na chrzcie”.

Opis wpisu.
Każdy post musi mieć opis. Jeżeli mamy blog na Wordpressie- ma on odpowiednie do opisu wtyczki. Blogger zaś posiada „opis na potrzeby wyszukiwania”. Okienko znajduje się po prawej stronie, kiedy piszemy post.

Grafika.
Nie możemy o niej zapominać. Grafika powinna być dobrej jakości, przykuwająca wzrok. Każda grafika powinna mieć alternatywny opis, tzw alt. (Używając Bloggera wpisujemy we właściwościach obrazu). Oczywiście w opisie tym najlepiej wpisać słowo klucz. Nazwa grafiki również powinna je posiadać. Dzięki temu możemy liczyć na wejścia z wyszukiwarki Google grafika.

Treść.
Musi być wartościowa i co najważniejsze- nigdzie nie dublowana. Roboty Google wyłapują plagiaty i nakładają filtry, przez które nasz post będzie praktycznie niewidoczny w wyszukiwarce. Nigdy nie piszemy jednego postu w dwóch różnych miejscach, bo dla Google nie jest ważne, który był zamieszczony jako pierwszy. Oba dostaną „karę” w postaci filtrów. Pamiętaj o tym, by tekst nie był ani za krótki, ani za długi. Powinien mieć więcej niż 350 słów.

Wyróżnienia.
Stosujemy nagłówki (h1, h2, h3 …), pogrubienia, podpunkty. Tekst jest wtedy bardziej czytelny.
Linki.
W tekście możemy śmiało wstawiać linki do innych stron, oczywiście zaufanych. Mogą to być również linki do naszych starych postów.

Zoptymalizuj wszystkie posty jakie do tej pory zostały napisane. Jest to czasochłonne, ale zobaczysz przyniesie korzyść- za jakiś czas ;)

Kolejny wpis z cyklu Pozycjonowanie stron już za jakiś czas. Do zobaczenia!


Czyj jest ten kawałek chodnika? Czyli co zrobić kiedy złamiesz nogę na chodniku.

Zima, śnieg, pokryte lodem drogi i chodniki, często są przyczyną potknięć i poślizgnięć, w wyniku których dochodzi do złamań kończyn. Oczywiście w okresie wiosenno- zimowym również może przytrafić się taki wypadek, chociażby przez nierówności płytek chodnikowych.


Co zrobić, gdy w wyniku nieszczęśliwego wypadku dojdzie do złamania?

Jeżeli mamy polisę, z pewnością dostaniemy rekompensatę za NNW oraz trwały uszczerbek na zdrowiu. 
Co w przypadku, gdy polisy nie posiadamy? Czy należy nam się odszkodowanie?
Tak. Co więcej, należy nam się dodatkowe odszkodowanie oraz zadośćuczynienie.

Wypadek z konsekwencją złamania kończyny, niesie ze sobą więcej skutków. Między innymi utratę dochodu, bo przecież poszkodowany będzie zmuszony udać się na zwolnienie. Poszkodowany poniesie również dodatkowe koszty, np. leków oraz leczenia. Zadośćuczynienie należy się za cierpienie, czyli krzywdę moralną, która również jest skutkiem wypadku.


Należy się odszkodowanie, ale od kogo?

Chodnik, na którym doszło do wypadku, należy do kogoś. Może to być spółdzielnia lub wspólnota mieszkaniowa, właściciel domu, bądź też gmina.
Poszkodowany będzie musiał udowodnić, że do wypadku doszło z winy osoby, która zarządza lub jest w posiadaniu chodnika, na którym to się stało.

Dowody, które ułatwią poszkodowanemu uzyskanie rekompensaty to:
- świadkowie, a w zasadzie oświadczenie od osób, które widziały zdarzenie (należy pamiętać o danych osobowych świadków),
- notatka z Policji lub Straży Miejskiej, jeżeli takie służby byłyby na miejscu zdarzenia,
- zdjęcie miejsca wypadku, ukazujące nierówne płytki lub oblodzony i nieposypany chodnik,
- zaświadczenie o utraconych zarobkach od pracodawcy.

Koszty poniesione w konsekwencji tego zdarzenia powinny być udokumentowane, najlepiej poprzez faktury na leki, pełną dokumentację medyczną: wypisy ze szpitala oraz karty informacyjne mogą się przydać.

Pamiętajmy o tym, by podczas zimy odśnieżać chodniki oraz zadbać, by były zabezpieczone i posypane. Do nieszczęścia wystarczy niewiele.
Uważajcie na siebie :)

Podsumowanie 2016.

Rok 2016 był udany. Nie do końca spełniły się moje postanowienia, aczkolwiek wydarzyło się kilka rzeczy, których absolutnie nie miałam w planach... Same się zaplanowały :)

Na początku 2016 zmieniłam kolor włosów. Niby nic, ale mówi się, że jak kobieta zmienia fryzurę, to zmienia swoje życie. U mnie się sprawdziło- zmieniłam pracę.

Po raz drugi zostałam mamą chrzestną. Tym razem zyskałam "syna" :)




W tym roku bardziej zadbaliśmy o "kulturalne" wyjścia :) Pleciuga- teatr lalek, stał się jednym z naszych ulubionych miejsc. Młodszy polubił nawet kino, dzięki czemu możemy już normalnie, jak ludzie chodzić na seanse bajkowe :) "Zaliczyliśmy" kilka nowych miejsc, jak zoo, czy papugarnia.





W 2016 odbyło się drugie spotkanie Matek na Dzikim Zachodzie, bardzo miło je wspominam :)


Rzadko odwiedzaliśmy naszą służbę zdrowia. Tylko mi przydarzył się parodniowy 'urlop' w szpitalu.


Na szczęście przydarzały się też ciekawsze rzeczy, jak weekendowe urlopy od wszystkiego :)





W lipcu żegnałam stan cywilny moich przyjaciół. Jedna z najlepszych par, jakie miałam przyjemność do tej pory poznać. Do tego rodzice mojej chrzestnej córeczki. <3



Spełniło się jedno z moich marzeń... Zdałam egzamin na prawko. :D


W mijającym właśnie roku mieliśmy dużo zmian jeśli chodzi o mieszkanie. W końcu doczekałam się nowych mebli. Niestety remont to niekończąca się przygoda. Mam nadzieję, że w 2017 uda się ją w końcu pożegnać. Chociaż na jakiś czas. :)




Tak dużo było tych remontów, że mój Święty Mikołaj postanowił przynieść mi wiertarko- wkrętarkę. Co by nie musiał swojej pożyczać ;)


To był udany rok. Zwłaszcza dlatego, że znów zmieniłam pracę. Od wczoraj mam umowę, spokojne zatrudnienie i możliwość rozwoju. Poniekąd tłumaczę Wam właśnie moją nieobecność na blogu ;)
Myślę, że jak wszystko się unormuje, wrócę. Być może szybciej niż sama się tego spodziewam :)

Życzę Wam wszystkim szczęśliwego Nowego Roku. Spokoju, zdrowia, radości z każdego dnia, dużo miłości, pozytywnej energii i uśmiechu!


Muffinki jajeczne- pomysł na śniadanie.

Szukając nietypowych propozycji śniadaniowych trafiłam na muffiny jajeczne.


Spróbowałam, bo miałam chęć na coś nowego, lecz nie spodziewałam się, że są tak dobre.
Jest to genialny pomysł dla osób, które lubią jak śniadanie robi się prawie "samo".



Składniki:
4- 5 jajek,
2 łyżki mleka,
łyżeczka ziół prowansalskich, sól, pieprz,
3 plasterki żółtego sera,
5 plasterków szynki,
0,5 papryki czerwonej,
kawałek ogórka,

To produkty, które akurat miałam pod ręką. Tak naprawdę możecie wykorzystać wszystko, na co macie ochotę. U mnie z reguły 4 pierwsze składniki pojawiają się zawsze, reszta jest różna. Pyszne są także muffiny z pieczarkami, brokułami, szpinakiem.
Brak zawartości mąki jest plusem dla osób, które są na diecie bezglutenowej.

Jak robimy muffiny?
Jajka mieszamy z mlekiem, ziołami oraz przyprawami.
Resztę produktów kroimy w kosteczkę i wkładamy je do formy na muffiny- najlepiej silikonowej, będzie wygodniejsza. Zalewamy nasze składniki masą jajeczną.





Wkładamy formę do piekarnika nagrzanego do 180 st. i pieczemy 20-25 minut.

Gotowe muffiny przekładamy na talerzyk i posypujemy świeżym szczypiorkiem.
Z podanych składników wychodzi 6 sztuk muffinek.



Smacznego :)

Przepraszam, już wyjaśniam...

Cześć. 

Przydałoby się kilka słów wyjaśnienia, dlaczego mnie tutaj mało a wręcz powiedziałabym, że w ogóle... Otóż miałam trochę problemów zdrowotnych, kilka ‘życiowych’, wiecie zmiana pracy i te sprawy. Dopadła mnie też jesienna chandra, która na zmianę z jelitówką, przeganiała wenę i właśnie dlatego blog został zaniedbany.

W tym czasie dostałam od Was bardzo ciepłe i motywacyjne wiadomości. Miałam zamiar zrobić sobie przerwę od blogowania… a Wy podniosłyście mnie na duchu i pokazałyście, że absolutnie nie mogę wziąć żadnego urlopu, tylko w tej chwili mam zacząć znów pisać. Biorę się już do roboty, abyście nie miały już na co marudzić :)

Bardzo ucieszył mnie list od Ani, która naprawdę pojechała po bandzie. Dziękuję Ci, to był prawdziwy kopniak w tyłek :)
Chciałabym też podziękować m.in. Dorocie, która uświadomiła mnie, że to co robię jest dobre i podnosi na duchu.
Wiadomości z pytaniami o porady również dały mi kopa do działania, bo jeśli ktoś woli napisać do mnie aniżeli zapytać wujka Google- dla mnie jest to duże wyróżnienie!

Ogólnie myślę, że mam najlepsze czytelniczki ever!





Dziękuję Wam, że jesteście tutaj cały czas i melduję, że wracam. Jeżeli chciałybyście przeczytać coś na konkretny temat lub po prostu chcecie się wygadać, czy też o coś zapytać- piszcie śmiało. Mój mail jest dla Was zawsze dostępny: m_kornacka@o2.pl

Już jutro zapraszam na nowy post a w nim pyszny i szybki przepis na... śniadanie! 

Buziaczki, całuski!

Ktoś nowy... Idą zmiany!

Cześć!


Chciałabym podzielić się z Wami fantastyczną nowiną.

Już niedługo pojawi się... ktoś nowy! 
Zmiany przeważnie wychodzą na dobre, toteż zapragnęłam ich jakiś czas temu. Udało się! 

Dzięki temu na blogu będzie się działo więcej, pojawią się kolory, nowe inspiracje i poradniki. 
Nie ukrywam, że bardzo się cieszę :) 


Przejdźmy do meritum. 
Poznajcie Natalię, która tworzy cuda nawet na średniej jakości materiałach (czyt. mojej twarzy). Gościnnie będzie tworzyć ze mną, tu na blogu, nowy dział "Uroda". 
Wyczucie stylu, dobry gust, sprawna ręka, piękna buzia i talent! Czego chcieć więcej? :)
Mam nadzieję, że spodoba Wam się! :)



Więcej dowiecie się tutaj: link.
Natkę poznacie też na Instagramie: tutaj link.

Zakładka Make up już niedługo zostanie zaktualizowana, więc bądźcie czujni ;)

Konkurs na Facebooku- sprawdź czy dobrze go organizujesz!

Organizujesz konkursy na Facebooku
Dobrze, ponieważ jest to jeden z lepszych sposobów na pozyskanie nowych, potencjalnych klientów czy też obserwatorów. Zwłaszcza jeśli można wygrać ciekawą nagrodę lub tych nagród jest dużo, wtedy zwiększają się szanse na wygraną. A któż tego nie lubi?



Większość konkursów wygląda podobnie a zasady są z reguły bardzo proste. Trzeba polubić fan page sponsora i organizatora, udostępnić grafikę na swojej osi czasu oraz zaprosić do udziału swoich znajomych. Potem określonym czasie organizator losuje szczęśliwca i już.

Ale, ale… nie do końca jest to legalne. Jeżeli kancelaria prawna wydaje Ci się dobrym miejscem na świętowanie sukcesu kampanii, możesz organizować konkursy właśnie w taki sposób.

Można zrobić to legalnie. 

O czym musisz pamiętać organizując konkurs?

O regulaminie

Należy uwzględnić w nim:
- nagrodę, która jest do wygrania;
- czas trwania konkursu;
- kto jest organizatorem;
- pytanie/ zadanie konkursowe;
- kiedy i w jaki sposób zostaną ogłoszone wyniki;
- kto wybiera zwycięzcę i czym się kieruje- np pracą konkursową jest zdjęcie, wygrywa najbardziej kreatywne (przy czym musi być zgoda autora na publiczne udostępnienie pracy);
- warunki uczestnictwa, np: pełnoletni fani danego fan page'a, posiadający profil z prawdziwymi danymi, 

O działaniach niedozwolonych.
Warunkiem uczestnictwa w konkursie nie może być udostępnianie informacji o nim, na tablicy uczestnika. Odpada również tagowanie i oznaczanie znajomych. 

O regulaminie Facebooka.
Mianowicie o zaznaczeniu, że Facebook nie jest sponsorem ani organizatorem, a także nie ponosi odpowiedzialności za wszelkie działania związane z organizacją konkursu.

Jako organizator musisz pamiętać o tym, by zwycięzca nie był wytypowany drogą losowania. Dlaczego? Otóż wtedy konkurs staje się loterią. Aby była ona legalna, wymagana jest zgoda Izby Celnej, poniesienie odpowiedniej opłaty za wydanie zezwolenia, powołanie komisji konkursowej, w składzie której musi być osoba mająca aktualne świadectwo kwalifikacji Ministerstwa Finansów. Jeżeli dostarczycie wszystkie dokumenty  odnośnie loterii oraz organizatora, trzeba poczekać od 2 do 6 miesięcy, bo właśnie tyle Izba Celna ma czasu na rozpatrzenie wniosku. Nie chcąc organizować nielegalnej gry hazardowej musisz zapłacić i czekać.

Ważne jest, by konkurs zorganizować poprawnie, gdyż dla tych, którzy nie robią tego legalnie, nałożone mogą zostać wysokie kary finansowe. Nie tylko dla organizatorów... Zwycięzcom również może się "dostać". Otóż w przypadku nielegalnej loterii, grzywnę płacą obie strony.

Jeżeli jesteś blogerem i myślisz o swojej stronie poważnie- nie organizuj rozdań, w których zwycięzcę wybiera się poprzez losowanie. Jeśli organizujesz konkurs dla kogoś, powinieneś znać przepisy i nie robić nielegalnych loterii. Nawet kiedy inni je robią. Pamiętaj o osobach bardzo "życzliwych", mogą narobić wiele problemów, których można przecież uniknąć.



Paprykarz wegetariański- pomysł na szybką przekąskę.

Moje miasto Szczecin znane jest między innymi z paprykarza szczecińskiego. Jako rodowita Szczecinianka przyznaję, uwielbiam paprykarz. Skład tego produktu bywa jednak różny, niekiedy odstrasza..
Od jakiegoś czasu zwracam uwagę na to, co spożywamy. Dlatego też bardzo ucieszyła mnie paczka od Primaviki, w której był między innymi paprykarz wegetariański z kaszą jaglaną. 

Otrzymałam również: bitki wegetariańskie, steki wegetariańskie, masło orzechowe bez soli i cukru, hummus z suszonymi pomidorami oraz mix orzechowy crunchy. 



Jakiś czas temu na blogu pojawił się przepis na zdrowe batoniki energetyczne, z dodatkiem masła orzechowego bez soli i cukru, znajdziecie go TUTAJ.

Wracając do paprykarza, według mnie Primavika odwaliła kawał dobrej roboty wypuszczając na rynek taki produkt w wersji wegetariańskiej i bezglutenowej

Skład:
woda, olej rzepakowy, koncentrat pomidorowy 19,5%, kasza jaglana 17%, teksturowane białko sojowe, cebula, marchew 8,5%,  przyprawy (zawierają: seler), skrobia kukurydziana, sól, seler, pietruszka, hydrolizat białka roślinnego, substancja zagęszczająca: guma guar, przeciwutleniacz: kwas askorbinowy = witamina C, aromat z ekstraktu drożdżowego.
Produkt może zawierać sezam i gorczycę.



Paprykarz jest idealny na standardowe kanapki, ale nie tylko.  Można kombinować z wariantami podania, nie stojąc zbyt długo w kuchni ;) 
Jeżeli macie więcej czasu spróbujcie dać paprykarz jako farsz do wegetariańskich sajgonek. Wystarczy zawinąć go w papier ryżowy i smażyć w głębokim tłuszczu albo upiec w piekarniku.

U mnie wegetariański paprykarz króluje podany w tortilli.


Przed zawinięciem tortilli lub naleśnika warto jest dodać posiekanej cebulki i ogórka kiszonego. Mistrzostwo! 

Lubicie paprykarz? :) 

Ubezpieczamy mieszkanie- na co zwrócić uwagę?


Firmy ubezpieczeniowe ścigają się między sobą, oferując różnorodność w doborze odpowiedniej oferty. Propozycje różnią się ceną oraz zakresem ochrony. Wybór jest duży, ale czy na pewno potrzebujemy wszystkiego, co proponuje nam ubezpieczyciel?



Ubezpieczając swoje mieszkanie zwracałam uwagę na firmę ubezpieczeniową a raczej jej renomę- sprawdziłam, czy rzetelnie wypłaca odszkodowania w razie jakiegokolwiek zdarzenia wyszczególnionego w O.W.U. (ogólnych warunkach ubezpieczenia).

Kolejnym kryterium był zakres ochrony. Tutaj postawiłam na wypadki losowe (np. pożar, powódź), włamanie z kradzieżą, zalanie oraz OC.
Należy pamiętać, aby przed podpisaniem polisy, przeczytać dokładnie O.W.U., ponieważ tam wszystko powinno być szczegółowo wypisane. Przykładowo wypadki losowe: dla jednej ubezpieczalni wypadkiem takim jest pożar i powódź, dla drugiej firmy natomiast może to być pożar, powódź oraz huragan czy ulewne i długotrwałe deszcze. W momencie podpisania polisy potwierdzamy znajomość ogólnych warunków ubezpieczenia- trzeba o tym pamiętać.

Każdy indywidualnie powinien wybrać pozycje, które go dotyczą. Przykładowo, koło okien mojego mieszkania nie ma drzew, toteż nie muszę się martwić, że w razie wichury złamany konar wybije szybę. Włamanie może być bardziej prawdopodobne jeśli mieszka się na parterze.

Zalanie jest najczęstszym wypadkiem w blokach, z powodu pęknięcia rury, czy też nie dokręcenia kranu. Realnie rzecz biorąc większe jest prawdopodobieństwo zalania mieszkania, niż kataklizmu. Chyba, że mieszkamy na zagrożonym terenie.

Odpowiedzialność cywilna- powinien ją wykupić każdy rodzic oraz właściciele zwierząt. Jak dla mnie jest to genialna opcja, która nie naraża mnie na dodatkowe koszty, gdy np:
- moje dzieci zarysują drzwi sąsiadom,
- moje dzieci zniszczą cokolwiek na klatce,
- moje dzieci odkręcą kran w łazience a ja tego nie zauważę i wyjdziemy z domu.

Dodatkowo moje dzieci mogą niechcący zarysować drzwi od auta sąsiadów, ubezpieczalnia pokrywa również takie naprawy. OC nie jest jednak tylko na dzieci. 
Otóż moja polisa pokrywa także koszty związane z moimi czynami. Przykładowo: mam świeżo umytą podłogę, przychodzi sąsiadka- łamie nogę. Poszkodowana może domagać się odszkodowania za swoją krzywdę. Ubezpieczalnia zajmie się takim przypadkiem. Dzięki OC mam też pewność, że nie będę musiała sama płacić sąsiadom za remont, gdy ich "zaleję".

Warto ubezpieczyć swoje mieszkanie, ale wcześniej trzeba rozejrzeć się po wszystkich dostępnych ofertach tak, by dobrać idealną do swoich potrzeb. Nie dajmy się naciągać, ale nie bądźmy też sknerami. Przysłowie „chytry dwa razy traci” ma w tej sytuacji duże odzwierciedlenie.




Chętnie czytacie