Navigation Menu

Koncert życzeń...

Jestem kobietą. Mamą dwójki dzieci.
 Powiem Wam, że innych kobiet w ogóle nie rozumiem.
Jak można chcieć cesarkę na życzenie?!
Przecież to jakieś sado maso.
Przepraszam, że tak uogólniłam.. 

Czytałam dziś artykuł o cięciu na życzenie. Ok, porodu można się bać, nie jest bezbolesny- aczkolwiek na pewno mniej niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu, bo mamy większy wybór środków przeciwbólowych. Poza tym, kiedy już położą Wam tą małą nowo narodzoną istotkę na piersiach- cały ból znika w jednej chwili. Z porodu naturalnego pamiętam właśnie ten moment. 

Natomiast cesarka to przecież operacja. Istnieje ryzyko komplikacji. Przy znieczuleniu zewnątrzoponowym- mogą się źle wbić. Po narkozie- można się nie wybudzić. Późniejsza rekonwalescencja jest dłuższa niż w przypadku naturalnego porodu.

Nie rozumiem też tego, że w czasach kiedy wszystko eko, bio, naturalne jest trendy, a kobiety teoretycznie czują się gorsze, bo nie mogły naturalnie urodzić- decydują się zapłacić by mieć cięcie.
Zapłacić i to nie małe pieniądze! Ponoć cięcie cesarskie w prywatnej klinice może kosztować od 5-8 tysięcy złotych. Dodatkowo należy doliczyć sobie pobyt za każdą dobę. 

Jeśli zaś przyszła mama chce urodzić w państwowym szpitalu, udaje się prywatnie do lekarza okulisty czy też neurologa po wystawienie zaświadczenia ze wskazaniem do cesarki. Taki papierek jest tańszy- w granicach 2-3 tysięcy złotych. I to wszystko za taką męczarnię.

Tak, męczarnię. Przez pierwsze 6-8 godzin trzeba leżeć na płasko, nie podnosząc nawet głowy. O obecności dziecka przy łóżku nie ma co liczyć. Pierwsze karmienie- nie wiadomo kiedy. Ja miałam na tyle dobrze, że po niecałej godzinie mąż poszedł po synka i mogłam go przystawić do piersi. Później dziecko zabrali na oddział noworodków. 

Przez cały czas monitorowano mi ciśnienie, byłam podłączona do kroplówki. Co najgorsze- nie czułam własnych nóg, nie mogłam się ruszyć. Kiedy znieczulenie zaczęło puszczać  było jeszcze gorzej, pomimo tego, że dostałam środki przeciwbólowe. Pielęgniarka mi dała profilaktycznie i na zapas. Dzięki Bogu. 

Pierwsze podniesienie się z łóżka było koszmarem. Usiadłam, zakręciło mi się w głowie, nie mogłam oddychać. I tak przez pierwsze 3 dni. Ból niesamowity. Nie można kaszlnąć, kichnąć, śmiać się. Istnieje wysokie ryzyko anemii u matki, przecież przy operacji traci się bardzo dużo krwi.

I Wy matki decydujecie się świadomie na takie cierpienie..

Nie mówię teraz o matkach, które muszą mieć cesarkę ze względu na nadciśnienie, czy problemy z oczami, czy też jak to było w naszym przypadku- kiedy zagrożone jest życie dziecka.

Kochane przyszłe mamy, poród jest wydarzeniem niezwykłym. Naprawdę warto je przeżyć naturalnie. Nie dajcie się kroić na życzenie...

10 komentarzy:

  1. Powiem tak. Po pierwszym tragicznym porodzie (poród był SN ale dziecko za duże i urodził się lekko przyduszony dostał 8-8 pkt, byłam bardzo nacięta, rana kiepsko się goiła 3 tyg miałam problemy ze wstawaniem i wiele innych przykrych dolegliwości) będąc w drugiej ciąży przez 4 miesiące myślałam że nie dam rady urodzić, przechodzić przez to wszystko po raz kolejny, ale postanowiłam że zrobię to dla siebie i dla dzieci, mimo iż były wskazania do cc postanowiłam spróbować najpierw naturalnie i jak się okazało dziecko bardzo szybko się urodziło i bardzo się z tego cieszę :) Generalnie też tego nie rozumiem że ktoś robi sobie CC na życzenie

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz lekarze mierzą miednicę i dziecko czy nie jest za duże, w moim szpitalu zrobiliby Ci od razu cesarkę. Podziwiam i gratuluję odwagi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również nie mogę zrozumieć jak dziewczyny same na włąsne zyczenie sobie takie coś fundują. Nie mówię jeśli w gre wchodzi życie dziecka jak coś źle siędzieje. To rozumiem siła wyższa tak być musi. Sama urodziłam syna i o cesarce nawet nie myślałam. Nie wchodziło w grę. Chyba że by sie coś pokomplikowało. ale na życzenie to nie.. Ciekawy post :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja miałam test i 2 wywołania oksytocyną- rozwarcie jedynie na 3 cm. Lekarze czekali do ostatniego dnia aż urodzę naturalnie, niestety tak się nie stało. Przenosiłam córcię 2 tygodnie- cięcie z powodu braku postępu porodu- na początku czułam się gorsza- bo taka duża baba, silna i co? I nic?? Kompletnie nic? Ale teraz z biegiem czasu musze pogodzić się z tym, że prawdopodobnie drugi raz również przyjdzie urodzić mi przec cc- wskazania pierwsze cięcie. Dzieciaczka planuję za nastepny rok. Za mała różnica pomiędzy cesarkami będzie abym mogła urodzić naturalnie, a bardzo szkoda...:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gorsza? E tam! Taka duża, silna baba i decyduje się na drugie dziecko po cesarce! To jest dla mnie godne podziwu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej to się boję znieczulenia w kręgosłup- drżałam przed nim aby mnie nie sparaliżowało do końca życia- w końcu jeden podpis i nie możemy mieć do nikogo później pretensji:/ a odważna po cesarce? Przecież to taka fajna droga na łatwiznę- ale my "cesarzyce" jak to mawiały siostry oddziałowe- wiemy, jakie to fajne. Jak Cię ktoś musiał po cesarce podmyć- dla mnie to było strasznie upokarzające a co dopiero dla siostry- to ich codzienna praca- dostały od nas kawę i bombonierkę na osłodę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Tobą w 100%. Sama przygotowuję sie dopiero do bycia matką i jestem mega panikarą jednak za żadne skarby nie chciałabym cc! I co powiem dziecku że poszłam na łatwiznę bo nie chciało mi się pocierpieć?

    OdpowiedzUsuń
  8. Matki, które chcą mieć koniecznie CC potrafią się tłumaczyć tym, że to dla dobra dziecka, żeby się tak nie męczyło :)
    Też się panicznie bałam znieczulenia, tym bardziej, że wkłuwali się w trakcie skurczy. ja się sama wykąpałam jakieś 8 godzin po operacji. Siostra, która przyszła mnie "podnieść" z łóżka jasno mi powiedziała, że im wcześniej sama zacznę chodzić, ruszać się itd, tym szybciej wrócę do formy. Fakt, pomogło mi to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po 45 godzinach bóli krzyżowych i 14 godzinach na sali porodowej urodziłam naturalnie i chodziaż moje dziecko było ponad 14 godzin bez wód płodowych i tak mi CC nie zrobili!!!!i jakoś przeżyłam bóle i brak rozwarcia i rodzenie przy 7.5 cm rozwarcia i jakoś żyję i gdybym miała przejść to jeszcze raz to i przejdę.CC na żądanie to głupota, skoro się kobieta boi porodu to mogła wynająć sobie mamkę lub zaadoptować dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podziwiam Cię Ewelinko.. naprawdę. Dobrze, że nie skończyło się gorze.. tyle czasu.. wow!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.