Navigation Menu

Stopy i balsam be beauty.

Jakiś czas temu stosowałam krem, który zniszczył moje stopy TUTAJ. Zrobił to do tego stopnia, że "leczyłam" je parę tygodni. Szukałam "antidotum" nawilżającego, by doprowadzić stopy do normalności.
Przez moją łazienkę przewinął się również krem be beauty z biedronki.


Skusiło mnie opakowanie i to, co producent na nim umieścił.



Cena: ok. 3-4 zł


Moja opinia.
Opakowanie:
Miękka, plastikowa tubka zawiera 75 ml kremu. Zamykana nakrętką typu klik. Na opakowaniu zawarte są informacje o produkcie- wszystko jest przejrzyste.



Konsystencja:
Kosmetyk jest dość gęsty, nie spływa. Szybko się wchłania, jest mało wydajny.


Zapach:
Przypomina mi krem, którego używało się parę ładnych lat temu- krem cytrynowy- glicerynowy do rąk :)

Działanie:
Niestety obietnice producenta poszły w zapomnienie już po pierwszym użyciu kremu. A raczej balsamu- bo taka jest właściwa nazwa kosmetyku.
Owszem skóra stóp jest wygładzona i nawilżona, ale jest to bardzo krótki efekt. Tak krótki, że smarując stopy na noc, nakładając skarpetki i wstając rano, śladów po kremie i jego zastosowaniu już nie ma :(

Szkoda, miałam większe nadzieje, co do tego kosmetyku.
Jednak do be beauty się nie zrażam. Tym bardziej, że właśnie testuję inny produkt i jestem zadowolona :)

Kolorowych snów!


3 komentarze:

  1. Ostatnio, będąc w Biedronce chciałam go kupić, ale dobrze, że jednak się nie zdecydowałam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.