Navigation Menu

Świecenie i sebum na twarzy kontra krem matująco- seboregulujący AA

Moja cera jest mieszana, skłonna do wyprysków (aż za bardzo), a przy tym wrażliwa.
Strefa "T" jest wstrętna- tam gromadzi się najwięcej sebum. Dodatkowo świeci się jak-przepraszam, że tak kolokwialnie, ale- .. psu jajca. Non stop chodzę "przypudrować nosek".

Systematycznie używam kremów do twarzy. Odkąd to robię, cera jest bardziej nawilżona- wypryski nie pojawiają się tak często, chociaż trochę wyglądam jak człek.

Wróćmy do kremu. 
Mój wybór padł na ten krem, ponieważ potrzebowałam czegoś co nawilży, zmatuje i wyreguluje wydzielanie sebum na mojej twarzy. Czy się sprawdził?
Poczytajcie sami.



Od producenta:








Moja opinia:
Białe, plastikowe, odkręcane pudełko kryje 50 ml kremu. Naklejka z opakowania szybko zaczęła się odklejać. Kartonik, w którym kryje się kosmetyk zawiera wszystkie potrzebne nam informacje. Jest ich aż tyle, że skład został umieszczony na spodzie.



Krem jest dosyć "ciężki", ale szybko się rozsmarowuje i wchłania, nie pozostawiając na twarzy tłustego filmu. Według mnie bardziej nadaje się na jesień- zimę niż na lato.



Zapach jest mocny, lekko odświeżający, perfumowany. Krótko utrzymuje się na skórze.

Początkowo miałam do tego kremu mieszane uczucia. Ma dużo pozytywnych informacji na opakowaniu- ja podchodzę do tego z przymrużeniem oka..
Jednak już po kilku dniach stosowania byłam pod wrażeniem. Zauważyłam zniknięcie sebum na moim czole (tam jest go z reguły najwięcej), które jednocześnie stało się bardziej matowe. Po użyciu kremu twarz przez ok. 2-3 godziny pozostaje matowa. Według mnie trochę za krótko.
Skóra na twarzy była zdecydowanie bardziej nawilżona, a co za tym idzie brak wyprysków !
Zdarzało się, że kremu używałam po parę razy dziennie- tak się polubiliśmy przez ten miesiąc, gdy gościł w mojej łazience, że kupiłam płyn micelarny do kompletu, ale to osobna historia.
Krem nie wywołał u mnie żadnych podrażnień i uczuleń. Skóra faktycznie nabrała zdrowego, naturalnego wyglądu.

Jednak, kiedy przez jeden wieczór nie posmarowałam się kremem- rano wstałam z pryszczem. I to gdzie? Oczywiście na środku nosa! Nie wiem, co jest tego przyczyną.

Do kremu raczej wrócę, no chyba że znajdę swój 100 % ideał.

Ogólnie -5/ 5


14 komentarzy:

  1. 2-3 godziny matu to rzeczywiście mało :/ Jak dla mnie zdecydowanie niewystarczająco, dlatego już to go dyskwalifikuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam raczej skórę suchą i nie mam problemu z nadmiernym świeceniem się. u mnie efekt matu pewnie trwałby znacznie dłużej

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda, że tak na krótko matuje ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. ja jak wypaćkam moje kremy (a mam ich multum) to pewnie kupię taki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paćkaj, paćkaj- chętnie o nich poczytam :D

      Usuń
  5. właśnie używam próbki tego kremu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że tylko na 2-3 godziny matuje cerę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. raczej nie dla mnie. Moja mieszana skóra nie znosi kosmetyków do mieszanej, toleruje tylko do suchej.

    OdpowiedzUsuń
  8. ooo, muszę wypróbować, jeszcze o nim nie słyszałam :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.