Navigation Menu

Jak żyć- oszczędnie ?

Przeciętna rodzina za jedną pensję robi opłaty, za drugą żyje. 
U nas w domu to wygląda nieco inaczej, mianowicie jedna pensja nie wystarcza na rachunki. Po pierwsze są one wysokie, po drugie: pensje są za niskie. 
Finansami zajmuję się ja. Niestety, ponieważ muszę się naprawdę nieźle nakombinować. Początkowo nie było to proste, nie wystarczało od wypłaty do wypłaty. Teraz jest mi łatwiej- doświadczenie robi swoje ;)

Kiedyś prowadziłam zeszyt rozchodów i przychodów. Złota rada, widzimy czarno na białym ile, na co wydajemy. Po kilku miesiącach możemy zauważyć na co idzie najwięcej pieniędzy, z czego możemy zrezygnować. Naprawdę bez wielu rzeczy można się obejść :)
U nas oszczędzanie na całego zaczęło się w wynajmowanym mieszkaniu. 
Żarówki- energooszczędne, grzejniki- przykręcone (kiedy nas nie ma- wyłączone), tv, i radio mamy podłączone do jednej listwy, kiedy wychodzimy z domu wyłączamy ją, ładowarki wyciągamy z kontaktu od razu po naładowaniu telefonu. Zmywanie naczyń jest oszczędniejsze, gdy nalejemy ciepłej wody z płynem do miski a płuczemy pod bieżącą wodą.
Na jedzeniu również można oszczędzić i to dużo. Wystarczy dobry plan- jadłospis. Chodzi o to, by nie wyrzucać jedzenia. 
W niedzielę na obiad- rosół, więc w poniedziałek ogórkowa/ pomidorowa, tak jest w wielu domach :) 
Jeżeli mowa o jedzeniu- nie stołujemy się na mieście, tylko w domu.
Są to rzeczy banalne, jednak wielu z nas o nich nie myśli. 

Dzisiejsze życie jest ciężkie, jednak mamy wiele opcji oszczędzania. 
Możemy założyć konto oszczędnościowe, by w razie "czarnej godziny" nie brać oprocentowanej pożyczki z banku. Jeżeli mamy w zakładzie pracy zapomogę pożyczkową (nieoprocentowaną) warto ją wziąć i wpłacić na lokatę (lokata z reguły jest oprocentowana z korzyścią dla wpłacającego). Wtedy biorąc np 3000zł, oddajemy po 300 zł przez 10 miesięcy a na lokacie będziemy mieć parę groszy więcej (nie orientuję się w stopach procentowych). 
Można też chować do "skarpety". Kiedy płacimy gotówką, wracając z zakupów wrzucamy bilon do skarbonki. U nas, z racji niskich dochodów wrzucamy "do złotówki". Przypływy dodatkowe przeważnie również tam lądują. Raz na jakiś czas uzbiera się spora suma. 

W wielu sklepach są karty lojalnościowe. Sama posiadam taką kartę w ulubionej aptece (mam 20 % zniżki na leki nie refundowane), w Rossmannie (mam 7% zniżki + upominki dla dzieci + specjalne oferty na produkty dla dzieci) oraz kartę Payback.



Wiele sklepów oferuje karty kredytowe, które są połączone z jakimiś bonusami- czasem zbiera się punkty, które potem wymienia się na nagrody/ bony, czasem jest to rabat na zakupy w danym sklepie.

Jeżeli chcemy oszczędzić na jedzeniu/ kosmetykach/ produktach do domu, możemy poszukać w internecie aktualnych promocji, obniżek cen. 

W tym poście (niesponsorowanym) podaję Wam przykładowe sposoby i strony, jedne z wielu, mam nadzieję, że choć trochę pomocne :)

Pozdrawiam,



26 komentarzy:

  1. Ja właśnie jestem na etapie przygotowywania takiego planu oszczędzania... Niestety, ale my jesteśmy bardzo rozrzutni :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego można się nauczyć, nawet oszczędzania ;)

      Usuń
  2. Bardzo fajny temat poruszyłaś:) I my na początku małżeństwa spisywaliśmy wydatki, dzięki temu zorientowaliśmy się mniej więcej ile pieniędzy mniej więcej zawsze trzeba mieć odłożone na podstawowe potrzeby, takie jak jedzenie czy produkty higieniczne. Spisywaliśmy też liczniki prądu, wody i gazu. Potem przestaliśmy, bo wyrobiliśmy już sobie pewne nawyki, na przyklad z wyłączaniem tych listew:) Telewizora nie mamy w ogóle, więc na tym w ogóle nie tracimy, ani czasu, ani pieniędzy:) Też szukamy promocji, korzystamy z programów lojalnościowych. Oprócz tego ja polecam też kupowanie rzeczy używanych, jeśli ktoś nie ma przed tym oporów:) Bardzo dużo można na tym zaoszczędzić: zabawki, ubranka, meble również mamy używane, ale w bardzo dobrym stanie:) To, co uda się odłożyć, inwestujemy, żeby mieć z tego jakiś procent. I polecam niemiecką chemię, np proszek do prania jest dużo wydajniejszy, więc i na tym też się oszczędza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo było u nas :) zauważyliśmy na co sie wydaje i to ograniczyliśmy. Poza tym, polecam http://budujacamama.blogspot.com/2013/12/10-rzeczy-dla-dziecka-ktore-moga-byc.html nie musimy rezygnować ze wszystkiego :-)

      Usuń
    2. Zgadzam się, używane rzeczy też są świetnym sposobem na oszczędzanie :)
      Znam ciuchbudę, gdzie sprowadzane są rzeczy nowe z metkami :P
      Zabawki również często odkupujemy :)

      Usuń
  3. My jeszcze planujemy prezenty na okazję. Na przykład chciałabym Zosi kupić jakąś konkretną, porządną zabawkę, więc szepczę słówko babci i ma to pod choinką.
    Ubrania i buty kupujemy przez internet, poza sezonem. Dla kogoś może to jakieś straszne nie mieć kurtki z najnowszej kolekcji, ale swoje kupujemy latem i zamiast 300 złotych płacimy 100-160 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dobry pomysł, faktycznie wychodzące z mody kolekcje są dużo tańsze.
      Z babcią sprytne :P

      Usuń
  4. O widzisz;) ja parcuje włąsnie nad pdobnym postem tylko w innej konwencji:) Piszesz dobrze, mzna zaoszczedic an wiele sposobów. A co do jedzenia to robienie czegos z niczego jest super sposobem na nie marnowanie żarcia:)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas od lat dominuje jedna zasada: zero kart. Pomimo, że je posiadamy pieniążki są wybierane raz w miesiącu przeze mnie i mając je w portfelu wiem ile mam i wiem ile mi zostało na dany dzień. Chodząc na zakupy z kartą wydawałam dwa razy więcej. Kwota z góry ustalona musi wystarczyć - raz zaciskamy pasa a raz zostanie. Każde dodatkowe dobranie dokładnie przedyskutujemy - gdy okazuje się to niezbędne :)
    No i dominują u nas skarbonki. Obecnie nazwane: wesela i wakacje. Co miesiąc wrzucamy jakąś kwotę, aby nie skumulować wydatków na jeden miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post, my z mężem mamy 2 skarbonki jedna gdzie rzucamy za każdym razem drobne 1gr-0,50gr a potem je wymieniamy oraz druga 1-2 zł i zawsze planujemy na co składamy. Obecnie jesteśmy kilka miesięcy po weselu i postanowiliśmy uskładać na zdjęcia ślubne i album :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawy post. ja mam w rossmanie dopiero 3% i drugą kartę, bo ciągle zapominam jej wziąć na zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi rośnie i rośnie, bo przy dwójce trochę kupuję i pilnuję, żeby ją mieć przy sobie ;p

      Usuń
  8. Z radością czytam, że są jeszcze oszczędne rodziny. Większość mojej rodziny żyje na kredyt, i są coraz większe kłopoty, bo kredyt spłaca kredyt, a przez rozrzutność płaczą.. Ja też oszczędzam - obiady domowe zazwyczaj na 2 dni, reklamówki ze sklepów na śmieci.. Ziarnko do ziarnka a uzbiera się..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są drobne rzeczy, ale warto o nie dbać. Każdy zakup musi być zaplanowany, wtedy jest łatwiej. Obiady też tak robię :P

      Usuń
  9. Bo żyjemy w takim kraju - że trzeba oszczędzać by dobrnąć do 1 :/
    Brak sensu a przede wszystkim brak mózgów u rządzących tym krajem - i mamy efekty :/

    OdpowiedzUsuń
  10. my tez oszczedzamy bo jak życ inaczej w PL ?

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, z tą lokatą to się nie zgodzę. Średnie oprocentowanie na lokacie - 2% w skali roku, przyjmijmy, że wpłacimy 3000 PLN na 12 m-cy, to odsetek nam urośnie jakieś 60 zł, od czego trzeba jeszcze odjąć Belkę jakieś 11 zł, więc gra niewarta świeczki - moim zdaniem :) Co nie zmienia faktu, że pożyczki zakładowe same w sobie są dużo ciekawszą opcją niż pożyczki bankowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze coś, sugerując się powiedzeniem "Grosz do grosza"- polecam :D Szkoda, że nie można wziąć w zakładzie pracy kredytu hipotecznego (bez oprocentowania) :P

      Usuń
  12. Moja mama zawsze co miesiąc trzyma całą wypłatę taty i najpierw rachunki opłaca a potem zakupy :-) Ja niestety nie odziedziczyłam po mojej mamie umiejętności oszczędzania. Może jak"pójdę na swoje" uda mi się nauczyć bycia oszczędną :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. U nas bywa różnie. Z racji że prowadzimy wspólnie działalność usługową wszystko zależy od zleceń. Są miesiące że można by sobie na wiele pozwolić a są i bardzo kiepskie gdzie na opłaty nam nawet nie starcza więc pieniążki z lepszych miesięcy odkładamy i czekają na czarną godzinę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Interesujący wpis. Zgadzam się z tymi opłatami - czasami nie jest kolorowo, warto wszystko sobie rozplanować. Także jestem zdania ze zeszyt i zapisywanie wszystkich wydatków to idealne rozwiązane. Widać wszystko czarno na białym :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.