Navigation Menu

Cenne chwile z kremem Oriflame: Precious moments- recenzja.

  Krem ten dostałam kiedyś na urodziny, jakiś czas leżał w szafce jako zapas. Później kiedy nadszedł jego czas używałam go namiętnie, po jakimś czasie się zniechęciłam, bo zrobił mi małą krzywdę.. Kiedy ją naprawiłam na nowo się w nim zakochałam.
Zapraszam na recenzję :)








Opakowanie: Lubię takie z tego względu, że kosmetyk można zużyć do końca, a opakowanie wykorzystać do innych celów. Ma jednak swój minus- podczas nabierania kremu, kosmetyk wchodzi nam pod paznokcie. Na dnie plastikowego słoiczka jest przyklejona etykietka informacyjna, jednak kiedy oderwie się ją do przeczytania, później nie wraca na swoje miejsce.



Zapach/ Konsystencja: Krem jest lekki, łatwo się wchłania pozostawiając na ciele delikatny film, który szybko jednak znika. 
Zapach jest śliczny, perfumowany, dość mocny, lekko słodki. Długo, bo kilka godzin utrzymuje się na skórze.



Działanie:
Początkowo smarowałam całe ciało kremem, po jakimś czasie niestety się zapomniałam (pewnie przez ten piękny zapach) i posmarowałam twarz.. Ten jeden nieszczęsny, pierwszy raz spowodował koszmarne zniszczenia.. Skóra dostała od razu reakcji alergicznej, zrobiła się wysuszona i czerwona. Było to wieczorem, pomyślałam, że do rana zniknie. Jednak okazało się inaczej. Kiedy się obudziłam i spojrzałam w lustro byłam przerażona, ponieważ twarz przypominała kolor pomidora, była spuchnięta, policzki maksymalnie suche. 
Najpierw zrobiłam chłodny kompres, później wzięłam wapno, a na koniec nawaliłam grubą warstwę kremu nivea i pognałam do Rossmanna, po krem z Ziaji, Ulga. Recenzja- tu. Już kiedyś krem mi pomógł, teraz również nie zawiódł. 
Od tej pory ostrożnie używam balsamów i kremów perfumowanych, wyrządziły mi już bowiem kilka złych rzeczy. Aczkolwiek, kiedy zapach podoba mi się.. trudno się kontrolować :P Wracając do kremu z Oriflame, polecam, ponieważ w małym stopniu (choć nie za wiele) nawilża nasze ciało. Z przyczyn oczywistych nie polecam smarowania twarzy :)




11 komentarzy:

  1. Rzadko mam kosmetyki z Oriflame, chociaż teraz mam mascarę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do ciała perfumowane jak naj bardziej, do twarzy trzeba uważać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubie kremów z Oriflame,zawsze mnie uczulaja :(

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię balsamy/kremy perfumowane do ciała, do twarzy nie muszą mieć żadnego zapachu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciało to ciało,buźkę zapobiegawczo lepiej omijać

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam miodowy krem w takim słoiczku, juz nawet nie pamiętam z jakiej serii. Dość rzadko sięgam po te kosmetyki, bo nie mam dostępu do konsultantki

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie próbowałam tego kosmetyku, ale bardzo fajnie się zapowiada

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się jeszcze nie zdarzyło posmarować balsamem do ciała twarzy no chyba że był to krem NIVEA visage :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam te perfumy i myślę, że krem by je fajnie uzupełniał:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.