Navigation Menu

Stopy też potrzebują uwagi, czyli Happy end- recenzja kremu Bielenda.

Zeszłego lata miałam przykrą przygodę z pewnym kremem do stóp TU, po którym długo musiałam leczyć stopy. Wtedy trafiłam na krem Happy End Bielendy. Czy się polubiliśmy? Zapraszam na recenzję.

 



Opakowanie:
125 ml kremu zamkniętych jest w plastikowej tubce, stojącej na nakrętce typu "klik".
Aplikacja jest wygodna, nic nam się nie rozlewa, nie wylewa za dużo. Miękka tubka pozwala na wykończenie produktu do samego końca.

Zapach/ Konsystencja:
Krem ma delikatny zapach, na skórze pozostaje jakiś czas, potem znika. Przypomina mi zapach parafiny. Mocznik zawarty w składzie (Urea) nie ma zapachu, bez obaw ;) Konsystencję ma średnio gęstą, nie spada nam z rąk podczas aplikacji. Jednak ciężko się wchłania, początkowo miałam wrażenie, że smaruję stopy samą parafiną (Używałam parafiny, kiedy musiałam doprowadzić je do normalnego stanu), później się przyzwyczaiłam. Może dlatego, że używałam kremu na noc, po nałożeniu go nakładałam bawełniane skarpetki ;)

Działanie:
Moje stopy potrzebują dużej uwagi, muszę je wygładzać i zmiękczać. Krem Bielendy dobrze się do tego nadaje. Nie do końca jestem przekonana, czy przynosi ulgę pękającym stopom. Wydaje mi się, że bardziej stopy natłuszcza niż nawilża, ale dobrze wygładza. Zmiękcza pięty, odciski również są złagodzone. Także obietnice producenta spełnia po części ;)


18 komentarzy:

  1. moje stopy nie pękają na razie, niestety gdy są odkryte np w sandałach łatwiej o wysuszenie i bardziej trzeba o nie zadbać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Włąśnie jestem na etapie poszukiwania dobrego kremu na zrogowacenia i odciski na stopach... myślę czy scholl będzie odpowiedni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scholl mnie też korci, ale ceny czasem powalają ;)

      Usuń
  3. o proszę... :D ja miałam kiedyś krem z tej firmy przeciw poceniu się stóp ;d masakra, stopy jak się pociły tak się pocą :D i lekko zraziłam się do tych kremów, ale tym mnie zachęciłaś :) nawilżenia stopom nigdy dość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na spocone stopy polecam krem z Green Pharmacy, lecz trzeba z nim ostrożnie, mi wyrządził wielką krzywdę- stosowany co dzień :)

      Usuń
  4. Moim ulubieńcem w tej dziedzinie jest krem do stóp, łokci i dłoni od Avon Planet Spa, działa cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Warto :) Ostatnio widziałam go w Rossmannie za ok 5-6 zł :)

      Usuń
  6. nie lubie tłustyh stóp :/ nie dla mnie chyba ze na noc w skarpetki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki krem i skarpetki goszczą u mnie często :P

      Usuń
  7. Nie miałam go, ale chętnie wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  8. na szczęście jeszcze nigdy mi nie popękały stopy, ale latem rzeczywiście łatwiej o przesuszenie, będę miała na uwadze ten krem:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem chyba jakaś dziwna, bo nie lubię smarować się kremami ani balsamami, jedyny krem jaki używam to tylko ten do twarzy i czasem do rąk, jak mam suche... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś miałam i rzeczywiście nieźle się sprawdzał, ale aktualnie testuje Lirene 20% UREA mocno polecany w internecie. Nominowałam Cie do Liebster Blog Award mam nadzieję ,że przyłączysz się do zabawy :) Pytania znajdziesz tutaj: http://madameblania.blogspot.com/2014/05/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  11. W porze zimowej moje stopy maja się ok i nie wymagają byt wiele uwagi, wszystko zmieni się teraz gdy nadchodzi lato i częściej stopy są bose . Na chwilę obecną mam krem z GoCranberry :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A moim stopom najlepiej pomaga krem z Avonu z serii Spa. Taki w plastikowym słoiczku. MA bardzo intensywny zapach ale dla moich spękanych i wysuszonych stóp jest najlepszy. W promocji można go za 10 zł kupić

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.