Navigation Menu

"Wszystko jest dla ludzi"..

Używki, hazard.. Wszystko dostępne od ręki, legalne. Jednak czy dla każdego?


Od jakiegoś czasu przyglądam się naszemu społeczeństwu i sama nie dowierzam w to, co widzą moje oczy. Chrzciny, urodziny dzieci, na stole tort, ciasto, wódka i "Pikolo". Wznoszone toasty od małego.. Jest impreza- musi być alkohol, bez niego nic się nie odbędzie..
Kilka dni temu bardzo ciekawy post napisała o tym Mama Kubusia: tutaj. Podzielam jej zdanie w 100 %: impreza dziecka powinna być bezalkoholowa. Koniec, kropka.

Kiedyś pracowałam w sklepie spożywczym. Przychodził do nas stały klient, zawsze elegancko ubrany, taki był ułożony, kulturalny, miły. Przychodził z żoną i córeczką. Za każdym razem robili zakupy, żegnali się i wychodzili. W drzwiach on mówił: "O czymś zapomniałem, idźcie, dogonię Was". Wracał po setkę wódki i gumy/ batoniki. Przy wyjściu ją zerował, wyrzucał do śmietnika jak gdyby nigdy nic i szedł do rodziny. Po jakimś czasie mała "małpka" chyba przestała mu wystarczać, bo zaczął kupować dwusetkę.. 
Po kilku miesiącach jego żona przychodziła do sklepu sama z córką. 

Podczas całego okresu, w którym pracowałam w tym sklepie poznałam wielu ludzi pozornie miłych, wygadanych, jednak zawsze przychodzili oni tylko po alkohol. Bardzo często.. za często..
Wtedy nie wiedziałam o alkoholizmie tego, co wiem dziś, więc nie zwracałam na to większej uwagi. 

Alkoholizm jest chorobą, na którą choruje wielu ludzi. Szacuje się, że nawet 10 % populacji, niezależnie od swojej sytuacji materialnej, pochodzenia czy płci. Jedni sami zauważają swój problem, innym ktoś w tym pomaga. Jednak żeby wyzdrowieć alkoholik sam musi chcieć przestać pić i zacząć się leczyć. Bez tego jest to niemożliwe.. 

Myślisz, że jak pijesz jedno piwo dziennie, co wieczór, nie grozi Ci choroba alkoholowa? Albo jeżeli za każdym razem, gdy coś Cię trapi czy chcesz się odprężyć wlewasz do kieliszka do wino, też jesteś daleki od nałogu? Jakże się mylisz! Tak wyglądają początki alkoholizmu. 
Oczywiście, że wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem. Jeżeli przez jakiś czas za każdym razem kiedy jesteś przygnębiony otwierasz butelkę, w końcu przyjdzie taki moment, że bez uczucia przygnębienia sięgniesz po nią odruchowo. 
Chcesz przestać pić? Czujesz, że masz problem? Odstaw kieliszek. butelkę i udaj się po pomoc.
Internet jest skarbnicą wiedzy, kiedy ktoś szuka pomocy na pewno ją znajdzie.
http://niepijemy.pl/forumdda/wspolnoty/grupy-aa-w-polsce



W naszym społeczeństwie normalną rzeczą jest, gdy facet przychodzi po pracy do domu, otwiera sobie piwko, siada na kanapie, włącza mecz.. Nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież chłop musi sobie wypić. I tak mąż sobie piwkuje, żona skacze w okół gotuje obiadki, zajmuje się praniem, sprzątaniem, dziećmi. W końcu przychodzi taki moment, że żonie zaczynają przeszkadzać ciągłe mecze w tv i butelka na stole. Wtedy przeważnie słyszy: "Czego się czepiasz? Już nawet piwa nie mogę się napić?". Najgorszą rzeczą jaką może zrobić żona to wziąć drugą butelkę i usiąść koło męża.



Życie z alkoholikiem jest bardzo ciężkie, wie o tym każda osoba współuzależniona. Niestety potrzeba czasu na to, by ta przykładowa żona przestała krążyć na alkoholikiem, kontrolować go, na to by zajęła się swoim życiem i swoimi potrzebami. 

TUTAJ macie test, który pomoże Wam zobaczyć czy macie problem z alkoholizmem i współuzależnieniem. Tak, tak- alkoholizm dotyka również osoby nie pijące. Jest chorobą całej rodziny.
Działa to tak: alkohol uzależnia jedną osobę a drugi człowiek uzależnia się od alkoholika.

Myślicie, że nie? 
Prosty przykład
Czekasz na męża z obiadem, aż wróci z pracy. Nie wraca. Późnym wieczorem, kiedy po kilku godzinach nie odbierania telefonów i doprowadzania tym Ciebie prawie do obłędu (bo przecież coś się mogło stać), wraca. Pijany, ledwo trzymając się na nogach.
Sytuacja powtarza się, mąż pije, wraca późno, Ty budzisz go do pracy, żeby nie zaspał i jej nie stracił. Zdarza się, że w godzinach kiedy powinien wracać z pracy jedziesz po niego, żeby nie zaginął "w akcji". Kontrolujesz, dzwonisz, martwisz się i non stop myślisz, czy dziś też przyjdzie w takim stanie. 
To jest jeden z wielu przykładów współuzależnienia. Zamiast zostawić alkoholika i pozwolić mu poczuć konsekwencje jego zachowania, osoba współuzależniona stwarza mu idealny komfort picia.

A on? Obiecuje, że to ostatni raz, bo przecież ktoś miał urodziny/ imieniny/ spotkał kolegę z wojska- zawsze jest jakaś okazja do picia. Przez jakiś czas jest spokój, później wszystko wraca. Alkoholik perfekcyjnie umie kłamać i manipulować. Mówi to, co druga osoba chce usłyszeć.

Dla osób współuzależnionych: Kliknij tutaj.

Trochę uogólniłam pisząc o mężu i żonie- często zdarza się, że to kobieta ma problem z alkoholem a mężczyzna jest osobą współuzależnioną.
Nie rzadko pani, która nadużywa alkoholu zachodzi w ciążę, niestety nie przestając pić. Pisałam o tym TUTAJ , podczas kampanii Mamalii przeciwko spożywaniu alkoholu w ciąży.

Pomiędzy zwykłą lampką wina do obiadu a chorobą alkoholową jest bardzo cienka granica, należy uważać, by jej nie przekroczyć. To samo tyczy się osób współuzależnionych: są one bardzo podatne na nałogi i często wpadają w sidła alkoholizmu.

Dobrze, że o tej chorobie mówi się coraz więcej i coraz częściej. W tym roku na ekranach kin pojawił się film o problemie alkoholizmu: "Pod Mocnym Aniołem".

Osobiście nigdy nie dopuszczę do sytuacji, w której moje dzieci będą się denerwować już na widok butelki. Tak jest z niektórymi dziećmi alkoholików. Kiedy jest impreza, alkohol, później awantury- dzieciom od razu butelka kojarzy się z końcowymi kłótniami i wrzaskami. 

Moja rodzina jest dysfunkcyjna, ponieważ jest niepełna- jestem samotną matką, aczkolwiek nie ma u nas libacji alkoholowych, nie ma żadnych imprez, butelki/ puszki nigdy nie stoją na stole. Dzieci nie mają możliwości spróbowania alkoholu, bo nie mają go pod ręką.

Nasz dom jest trzeźwy.

19 komentarzy:

  1. Mój wujek jest alkoholikiem, co prawda niepijącym od 7 lat, ale ciągle musi uważać. To jednak co się działo w jego domu, kiedy spędzałam wakacje u kuzynki na zawsze zostało mi w głowie, w dużym sensie miało to na pewno wpływ na jego syna, który został narkomanem w wieku 17 lat i sytuacja stała się jeszcze gorsza - na szczęście już 2 lata (bądź tylko) po 14 latach ćpania jest czysty, ale wystarczy tylko chwila, żeby znowu popłynął..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alkoholikiem zostaje się do końca życia, trzeba mieć ciągle kontakt z innymi alkoholikami, to pomaga w trzeźwieniu. Naprawdę szanuję ludzi takich jak Twój wujek czy jego syn, bo wyrwanie się z nałogu jest bardzo trudne.
      Alkoholicy zawsze modlą się o "kolejne 24 godziny", każdego dnia na nowo. Świętują rocznice życia w trzeźwości, ale najważniejszy jest dzisiejszy dzień, bo tak jak piszesz tylko chwila i znów wszystkiego może wrócić.

      Usuń
  2. niestety alkoholizm jest ciężki, wiem coś o tym

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie tekst bardzo ciekawy.
    Alkoholizm jest trudną chorobą choć nie jedyną groźną .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Masz rację nie jest to jedyna groźna choroba, lecz alkoholizm dotyka całej rodziny i skutki są widoczne przez naprawdę długi czas, u niektórych nawet całe życie.

      Usuń
  4. Moj ojciec pil lekko tego slowa uzywajac. Awantury (delikatne slowo) mial luzna prace wiec szedl kiedy chcial. Kasy w domu brakowalo ale na papierosy i chlanie zawsze bylo. Ja nie pije moj chlop nir pije. Jak ma wypic to mowi E to jakas kara. I autentycznie meczy sie z piciem. Nie palimy bo hm nie umiemy. Nie kreci nas to. Synek nawet dziadkow nie zna bo niechcemy aby ich znal bo to przykre,niechcemy aby mial z nimi stycznosc.
    Ja mam nerwice i uszkodzony układ nerwowy przez alkoholizm ojca i brak dzialania matki(nie rozwiodla sie z nim bo sie bala).
    Ciesze aie tylko ze trafilam na nie normalnego chlopa. Nie normalny bo nie pije jal jego kumple. Poza tym to fajny facet:) kazdej dziewczynie kobiecie zycze takiego faceta. Bo alkohol nic dobrego do zwiazku nie wprowadza.
    Pozdrowki Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja mama nie rozwiodła się z ojcem, bo była/ jest osobą współuzależnioną. Tobie również polecam spotkania w klubie AA. Osoba, która już w dzieciństwie doświadczyła alkoholizmu w domu jest nazywana DDA- Dorosłe Dziecko Alkoholika. Warto poczytać na ten temat :)
      Gratuluję, bo jesteś szczęściarą. Oby to się nigdy nie zmieniło :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. ciężki kaliber, problem tak wielu ludzi, rodzin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy z nas ma w swoim otoczeniu alkoholika.. To już choroba społeczna :(

      Usuń
  6. Rzeczywiście Polska wódą płynie. Sporo ludzi znieczula się tym trunkiem i tracą kontrolę nad swoim życiem. Smutne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przygnębiające, bo nic nie można z tym zrobić..

      Usuń
  7. Niestety i mnie problem alkoholizmu nie jest obcy. Moi rodzice lubili sobie wypić. Przez co ja mam uraz do alkoholu. na szczęście ani mnie ani mojego męża nie ciągnie do alkoholu i nie raz było tak, że musiałam np wyrzucić lub wylać piwo, bo się przeterminowało. (teraz sobie myślę, że to czyste marnotrawstwo, bo mogłam sobie chociaż włosy wypłukać :) ) Przez alkoholizm córce mojej szwagierki zabrali trojkę dzieci. Niestety nie sprawiło to, że się opamiętała... spadła na samo dno. niżej nie da się upaść...A wszystko zaczynało się standardowo. Najpierw w domu rodzinnym alkohol na co dzień i od święta. Potem na swoim na każdej imprezie i w dniu powszechnym alkohol. To niestety zaowocowało tragicznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie masz w swoim domu problemów z alkoholem. Przeważnie jest tak, że jak pije ojciec to córka za męża bierze sobie również alkoholika. Wyjątki oczywiście są :) Tą granicę między imprezowym piciem a nałogiem bardzo łatwo można przekroczyć a potem już tylko leci się w dół.. Niektórzy tracą wszystko: pieniądze, dom, samochód, rodzinę, dzieci i dalej piją, bo nałóg jest silniejszy od nich. Według mnie dobrze, że dzieci nie muszą patrzeć na picie swojej matki..

      Usuń
  8. Dla mnie nigdy nie było i nie będzie normalne piwko codziennie po pracy. Piwo to alkohol, tak jak pisałaś, zaczyna się od jednego wieczorem, a potem leci z górki i koniec. Spotykałam się kiedyś z chłopakiem, który bardzo lubił sobie tak "piwkować", strasznie mnie to denerwowało, ale on nigdy mnie nie słuchał. Nie mam już z nim kontaktu, nie wiem jak skończyła się ta jego przygoda z "żuberkiem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Też spotykałam się z takim "piwkującym" chłopakiem, mało tego- został moim mężem. Zaczynało się od jednego, potem dwóch, kończyło na bliżej nie określonej liczbie i gatunku alkoholu. Na szczęście już jestem wolna i takich błędów nie popełniam :)

      Usuń
  9. Wiem, że to straszna choroba. . Dlatego cieszę się, że nie mieszkam juz w swoim rodzinnym domu. Przykre, ale tak jest.
    Natomiast najbardziej niezrozumiałym, po prostu nigdy nie znajdę na to wytłumaczenia, jest picie alkoholu przez kobiety w ciąży! Taka na wstępie dostałaby ode mnie w ryj! O! Bo najbardziej cierpi dziecko..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.