Navigation Menu

Było.. minęło.

Grudzień bardzo szybko minął, rok 2014- jeszcze szybciej. Dziś ostatni post w ramach projektu: "Grudzień w słowach". Przełom roku jest idealną porą na podsumowanie, bilans, no i oczywiście postanowienia noworoczne. Ten post miał pojawić się wczoraj, miałam być sama z dziećmi, jednak wyszło inaczej, z czego bardzo się cieszę. Pierwszy raz od kilku lat spędzałam wieczór sylwestrowy w gronie przyjaciół. Bardzo Wam dziękuję! Chyba jako jedni z nielicznych (mam na myśli zorganizowanych rodziców) o godzinie 19 planujemy 31 grudnia :)

Wracając do tematu: wiem, że po czasie, ale to wypadek losowy.



Tutaj pisałam rok temu swoje plany na 2014.

Przypomnę:
Postanowienia noworoczne... 
1. Zrzucić minimum 10 kg rozmiar 34-36.
2. Podszkolić angielski (Zdawałam maturę 5 lat temu.. z angielskiego. Teraz bym się nie dogadała- wstyd!)
3. Bardziej dbać o włosy ( i nie farbować).
4. Nie wrócić do palenia (może być ciężko po odstawieniu Młodszego od piersi)..
5. Przejść na własną domenę.
6. Nie zajadać stresów! (czekolada to zło..)
7. Kupić sobie wkrętarkę oraz inne niezbędne narzędzia i być samowystarczalna :D
8. Zrobić sobie tatuaż. 
9. Znaleźć czas dla siebie, chociaż raz w tygodniu na minimum 2 godziny.
10. Mieć więcej cierpliwości a mniej nerwów..
I oczywiście najważniejsze: zatrzymać Was- Czytelników na dłuuuugo :)


Patrzę na tą listę, analizuję całe 12 miesięcy, które właśnie dobiegły końca i... nie dowierzam. Moje życie zmieniło się diametralnie, wręcz o 360 stopni a plany, które miałam po części zostały wykonane :)

Ad 1. Zrzuciłam 10 kg, noszę rozmiar 36- 38 (z 40-42).
Ad 2. Przyznam, że nie myślałam o językach obcych...
Ad 3. O włosy dbam dużo bardziej, regularnie nakładam na nie oleje, maseczki. Farbuję, ale są w lepszej kondycji niż rok temu (wtedy bez koloryzacji).
Ad 4. Wróciłam do palenia, najpierw normalnego, potem przerzuciłam się na e-papierosa. Teraz- zależy..
Ad 5. Tak, zrobiłam to! www.kobietao.pl 
Ad 6. Nie zajadam stresów, zaczęłam przez nie znów palić. Jedno i drugie jest złe. Wiem.
Ad 7. Wkrętarki nie kupiłam, ale jestem samowystarczalna. Mam zestaw śrubokrętów, liczy się ?
Ad 8. Tatuażu nie zrobiłam, głównie przez finanse, zawsze wolę coś kupić dzieciom, czy do domu. Projekt, na który jestem w 100 % zdecydowana już mam :)
Ad 9. Przy tych zmianach, które zaszły w moim życiu znajduje dla siebie czas, przeważnie wieczorami. Coś kosztem czegoś, potrafię spędzić pół nocy na czytaniu i rano muszę wstać, taka rola matki.
Ad 10. Hm.. Cały rok był bardzo stresujący, dopiero w grudniu całkowicie zaczęliśmy żyć w miarę bez stresu, w końcu zaczęło się stabilizować. Jednak nerwy wciąż są, niestety.


W zeszłym roku o tej porze byłam kobietą ważącą około 70 kg, noszącą rozmiar 40-42, przejmującą się wszystkim, myślącą o każdym tylko nie o sobie tak naprawdę. Starałam się pamiętać o swojej osobie, ale myślami krążyłam przeważnie wokół innych.

A teraz? Tak wiele zmieniło się przez te 12 miesięcy.
Dziś jestem kobietą prawie samowystarczalną (nie znam się jeszcze na elektryce, hydraulika też nie jest moim konikiem); rozwiodłam się, sama wychowuję dwóch synów. Ważę 60 kg (trzymam tą wagę od kilku miesięcy), noszę rozmiar 36-38, Sama podejmuję decyzje, jestem wolną kobietą.
Zaczęłam bardziej dbać o dietę, aktywność fizyczną. Zrobiłam nawet kurs doradcy dietetycznego.

Najbardziej zadziwiające jest dla mnie to, że pierwszy raz od 5 lat weszłam w Nowy Rok bez długów, totalnie na czysto. Dlaczego zadziwiające? Bo jestem w końcu samotną matką!
Jeszcze rok temu ludzie mówili mi: "Nie dasz sobie sama rady". Również tak myślałam. bo jeśli przez kilka lat będąc w związku prawie niczego się nie dorabiasz, to czego dorobisz się sama?
WSZYSTKIEGO! :)

Moim mottem nie jest już: "Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma", zamieniłam je na: "Chcieć to móc. Choćby skały srały".

Mam dla Was życzenia noworoczne, oby się sprawdziły ;)



Oprócz tego zdrówka, dużo miłości, wytrwałości.. i kasy wiadomo.
Postanowienia na Nowy Rok jeszcze poznacie :) Dziękuję Wam za cały rok 2014, bez Was już by mnie tu nie było <3


17 komentarzy:

  1. Kochana jesteś wielka. Wszystkiego dobrego w nowym roku i podazania wytyczonych szlakiem

    OdpowiedzUsuń
  2. Wkurzają mnie osoby z hasłami 'nie dasz rady'. Cieszę się, że pokazałaś im, że można i mam nadzieję, że ten 2015 będzie dostarczał mniej powodów do stresów a więcej do radości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również wkurzają, choć z drugiej strony są świetną motywacją do działania :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  3. Moim zdaniem i tak udało Ci się osiągnąć bardzo wiele z Twojej poprzedniej listy postanowień więc...Wielkie gratulacje :D Szczególnie szacun za spełnienie pierwszego punktu ;) Ja obecnie noszę rozmiar 46 i na razie mam cel zejść do 38-40, mam nadzieję że się w końcu uda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne podsumowanie, a ile rzeczy się udało. Moje gratulacje! Według mnie samotne mamy mają o wiele trudniej, choćby dlatego, że muszą liczyć same na siebie i nawet, gdy nie mają sił, to nikt ich na chwilę nie wyręczy, nie pomoże. Kwestia finansowa - wiadomo, ale jak widać, dużo zależy od człowieka i jego organizacji. Tobie się udało. Lepiej tak niż męczyć się z kimś z obawy, że nie podołasz finansowo. W takich sytuacjach człowiek odnajduje w sobie pokłady niesamowitej energii. Twoje nowe motto zapisuję sobie do swojego zeszyciku inspiracji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) czasem szłam pod górę i prosto w wiatr, ale udało się. Tylko energii chciałabym mieć ciut więcej, bo pomysłów dużo a siły brak :)

      Usuń
  5. No super efekty w tym roku osiągnęłaś! Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle zmian w jedn rok tylko pozazdroscic silnej woli ;) ja planuje ciagle tatuaz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam sobie zrobić na 21 urodziny.. dziś mam 26 :) tak, silna wola, konsekwencja i dyscyplina własnej osoby bardzo mi pomogły w tym roku :)

      Usuń
  7. Wspaniale sobie poradziłaś i wiele osiągnęłaś. Gratuluję. Bardzo podoba mi się Twoje nowe motto!

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie. U mnie sytuacja analogiczna - w związku przez wiele lat nie miałam z czego odłożyć a teraz mam konto oszczędnościowe i odkładam choć tylko swoje przychody mam.
    Wychodzi na to, że chyba po prostu lepiej się organizujemy w pojedynkę - bo musimy, bo chcemy, bo potrafimy. Fajnie :)

    A na tatuaż polecam słoik - skarbonkę - nawet nie zauważysz, że ubywa z budżetu a odłożysz. Ja pierwszy tatuaż zrobiłam spontanicznie za "ostatni grosz" a na drugi zbieram już rozsądniej wrzucając "resztki" z zakupów.

    Również życzę powodzenia i radości każdego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, bo chociaż jest trudniej żyć w pojedynkę na co dzień, ma to też swoje plusy :)
      Do puszki odkładam jak na razie na maszynę do szycia, później będzie tatuaż :)

      Usuń
  9. Wow, wytrwała z Ciebie babka, zazdroszczę szczególnie zgubionych 10 kg :) powodzenia w realizacji tegorocznych postanowień :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.