Navigation Menu

Dla siebie...

Godzina 23, błoga cisza, cały dom śpi. 
Zbieram porozrzucane po moim pokoju małe ciuszki i kilka zabawek, zmywam po kolacji. Idę wziąć prysznic, nałożyć maseczkę na twarz. Znów wracam do kuchni, by zaparzyć sobie herbatę.
Siadam do komputera i delektuję się ciszą.

Kiedyś nie przypuszczałabym, że moje piątkowe wieczory będą tak wyglądać. W końcu zaczyna się wtedy weekend, wszyscy się bawią. Ja też tak robiłam, dopóki nie zostałam mamą. 

W ciągu dnia większość czasu spędzam na: podnoszeniu rzeczy, które "same" spadają i się rozrzucają po całym domu, na ściąganiu Młodszego ze stołu czy parapetów, na wycieraniu picia z podłogi, na rozdzielaniu chłopców, gdy zaczynają się szamotać, na czytaniu, śpiewaniu, rysowaniu, budowaniu wynalazków z klocków. Do tego dochodzi zwykła opieka nad dziećmi, kąpanie, usypianie ich, a także pranie, sprzątanie, gotowanie, zakupy, spacery... 

Kiedy mam gorszy dzień podczas, którego dzieci dają się we znaki, wieczorna chwila ciszy jest czymś, na co czekam z utęsknieniem. 
Staram się każdego dnia mieć dla siebie chociaż kwadrans, pół godziny. Niekiedy pozwalam sobie na dłuższą kąpiel, innym razem sięgam po książkę. Ostatnio późną nocą przypominam sobie język angielski z Duolingo. Aplikacje na smartfona są genialne ;)

Codziennie, przez większość doby zajmuję się dziećmi, dla równowagi muszę mieć chwilę dla siebie. Pomaga mi to, tym bardziej dlatego, że czas ten wykorzystuję efektywnie. 

Mam nadzieję, że Wy również znajdujecie w ciągu tej codziennej gonitwy i biegu chociaż pół godzinki, by móc zatrzymać się. Jeżeli nie, pora to zmienić! :)





Post powstał w ramach projektu: "Styczeń w słowach".



18 komentarzy:

  1. Ja z reguły już padam na pysk. Ale gdybym miala wanne to wieczorami była by moja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście posiadam wannę. Prawie codziennie wieczorami, robię sobie odprężająca kąpiel.

      Usuń
    2. Hm.. ja jestem pomiędzy. Mam wannę, ale malutką, metrową :D

      Usuń
  2. Takie chwile dla siebie są bardzo ważne nawet jeśli są pod sam koniec dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam dokładnie tak samo. Wszystkie "moje" sprawy odkładam aż dzieci zasną, czyli na 22 (pod warunkiem, że nie zasnę z nimi). Ta cisza wypełniająca dom... Czasem siadam, piję herbatę i wysłuchuję się w nią dobro pół godziny... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że nie jestem jedyna, która wsłuchuje się w tą piękną ciszę :D

      Usuń
  4. ja moje panny gonię do łóżka w tygodniu o 19.30, w weekend mogą posiedzieć nawet do 22, z tym,że jak są w łóżkach to ja biorę dłuższą kąpiel, w weekendy jak ja idę szybciej do kąpieli tatuś się nimi zajmuje abym ja mogła się zrelaksować
    nie wyobrażam sobie chwili w ciągu dnia dla siebie, nawet kawę mam zamiar w spokoju wypić, to wtedy włączam dziewczynom bajkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie, tak wcześnie :) Moi nie chodzą do przedszkola/ szkoły, toteż nie są jeszcze uregulowani czasowo.. A ja będąc w domu nie mam czasem siły, by z nimi biegać całymi dniami, wymęczyć porządnie ażeby zasnęli :) A bajki też włączam, przeważnie tak jak Ty, by mieć przerwę na ciepłą kawę :)

      Usuń
  5. Oj Marto, jak ja dobrze wiem o czym mówisz. Moja Ala jest wulkanem energii i cały dzień jest co robić. Czekam jak na zbawienie powrotu męża z pracy wtedy mogę zrobić coś więcej bez obawy, że Ala wejdzie mi do zmywarki, wskoczy na krzesło (nauczyła się kilka dni temu) itd. I jak pójdą już spać, ja siedzę czasami do 2 w nocy. Spokoj i cisza. Wtedy mogę pomyśleć, spokojnie poczytać, coś ogarnąć czy najzwyczajniej w świecie nic nie robić. Jakiś czas temu zrobiłam sobie "wieczory piękności". Zamykam się w łazience i nie ma mnie dla nikogo, nawet telefonu wtedy nie odbieram :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to.. Mam dwa takie właśnie wulkany w domu :D ja czasem oddelegowuję chłopców do dziadków, robię wtedy zaległe porządki, sprzątam, gotuję na zapas. Przeważnie z maseczką na twarzy i włosach, więc łączę przyjemne z pożytecznym :)

      Usuń
  6. Ja nigdy nie była typem imprezowiczki, raczej domatorki. Moje koleżanki z pracy w weekend szaleją w klubach a ja raczej w domu. I nawet jeśli miałam bym z tego zrezygnować ze względu na dziecko, to chyba bym nie żałowała. Uwielbiam dzieci i choć dzień wydaje się nie mieć końca i dopiero jak napisałaś późnym wieczorem masz czas dla siebie, to podejrzewam, że nie zamieniłabyś tego na nic innego, bo dzieci są cudownym skarbem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nie zamieniłabym :) jest potrzebne oderwanie od codzienności, ale to dosłownie raz na miesiąc, częściej już nie :)

      Usuń
  7. Dzieci potrafią dać w kość ale to nasz cały świat ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, by korzystać do bólu z czasu wolnego :D

      Usuń
  9. Mój wolny czas mam właśnie teraz - tu, u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.