Navigation Menu

Matka grzeszy, kiedy dzieci śpią...

Zdarza się, że masz na to ochotę. Zwłaszcza po ciężkim dniu, pożądasz wręcz tej chwili relaksu.
Czekasz, aż dzieci zasną. Serce bije szybciej, przecież czekaliście na siebie cały dzień. Mijałaś go "w przelocie", patrzył na Ciebie z tęsknotą, jakby chciał wykrzyczeć: "Weź mnie, teraz!".



Kiedy w końcu pociechy w swoich łóżkach słodko śpią, zostajesz z NIM sam na sam. Robisz to, powoli delektujesz się chwilą, chcesz czuć GO wszystkimi możliwymi zmysłami. Ogromna rozkosz, bez pośpiechu..

Bywa, że jesteś niewierna. Nie pozostajesz przy jednym. 2-3 w trakcie jednego wieczoru. Nie próżnujesz, grzeszysz na całego. 

Czasem Twoja ochota jest tak duża, że pozbywasz się zbędnych rzeczy i od razu bierzesz go do ust.
Gdy zabierzesz się do tego zbyt zachłannie krztusisz się i niestety budzisz dzieci. Zwłaszcza kiedy macie pokoje obok siebie...
Wtedy połykasz wszystko tak szybko jak to tylko możliwe, wycierasz usta, ręką zakrywasz ubrudzoną bluzkę, czy łóżko. Z palącym wstydem wymalowanym na twarzy, zażenowana ukrywasz to, czego pociechy nie powinny widzieć..

Przecież gdyby dzieci zobaczyły co robisz, straciłabyś ich respekt, nie możesz do tego dopuścić!
Nie mogą wiedzieć, że zżerasz czekoladowego batona po nocy! 
Pamiętaj, kiedy chcesz to zrobić o niestosownej porze, zamknij się gdzieś na cztery spusty. Ciesz się chwilą a po wszystkim ukryj dowody zbrodni, wyrzucając opakowanie tak, by dzieci go nie znalazły następnego dnia. Nie grzesz też zbyt często, bo dieta nie może ciągle brać wolnego a bez niej ładną sylwetkę szlag trafi.

A Wy, robicie to powoli, czy szybko i zachłannie ? :)


10 komentarzy:

  1. ahahahahahahahaha :D Zależy od nastroju :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hhahahahaha ;p teraz staram sie ograniczać ;p hahaha <3

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja grzeszę tyle że z tabliczkami czekolady:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oszukujesz moją wyobraźnię, nie wybaczę Ci tego :D
    Też grzeszę, oj grzeszę zachłannie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja często grzeszę z mężem. On woli zachłannie, ja delektuję się chwilą :) Zwykle po takim wieczorze nie znajdziesz ani jednej czekolady i ptasiego mleczka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. haha fajnie napisane :) ja mało słodyczy jem,za to mój mąż nadrabia za nas oboje

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale mi namieszalas w głowie :-) ja też grzesze wieczorem ale w troszkę inny sposób niż Ty ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahaha :D W tym tygodniu grzeszyłam często i zachłannie ;) Mam wielkie postanowienie poprawy! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.