Navigation Menu

Rodzice chrzestni i ich obowiązki.



Kan. 849 - Chrzest, brama sakramentów, konieczny do zbawienia przez rzeczywiste lub zamierzone przyjęcie, który uwalnia ludzi od grzechów, odradza ich jako dzieci Boże i przez upodobnienie do Chrystusa niezniszczalnym charakterem włącza ich do Kościoła, jest ważnie udzielany jedynie przez obmycie w prawdziwej wodzie z zastosowaniem koniecznej formy słownej.

Przeważnie sakrament ten przyjmuje się w pierwszych tygodniach życia, choć różnie to bywa. Dorosła osoba również może być ochrzczona.

 Kan. 872 - Przyjmujący chrzest powinien mieć, jeśli to możliwe, chrzestnego. Ma on dorosłemu towarzyszyć w chrześcijańskim wtajemniczeniu, a dziecko wraz z rodzicami przedstawiać do chrztu oraz pomagać, żeby ochrzczony prowadził życie chrześcijańskie odpowiadające przyjętemu sakramentowi i wypełniał wiernie złączone z nim obowiązki.

Chrzestni, według Kodeksu Prawa Kanonicznego są po to, by pomagać rodzicom w wychowaniu potomka w swojej wierze oraz dbać aby dziecko było świadome swojej przynależności do Kościoła. Powinni dawać przykład: jak żyć po chrześcijańsku- to ich pierwszy i najważniejszy obowiązek.

Już podczas ceremonii Chrztu Św. rodzice chrzestni mają swoje pierwsze zadania. Przyjęło się, że matka chrzestna jest odpowiedzialna za ubiór dziecka oraz białą szatę- symbol oczyszczenia.
Natomiast ojciec chrzestny kupuje świecę- symbol światła Chrystusa.

Często jest tak, że rodzice nie do końca zastanawiają się kogo wybierają na chrzestnych. Później decyzja ta okazuje się być złą. Nigdy, przenigdy nie powinno wybierać się rodziców chrzestnych poprzez zawartość portfela. Warto pomyśleć kto będzie służył Waszemu dziecku ZAWSZE pomocą.

Podczas przygotowań do przyjęcia przez dziecko pierwszego sakramentu, chrzestni głowią się, co kupić? Ja niedawno zostałam matką chrzestną, też miałam ten problem. Postawiłam na srebrny, grawerowany obrazek z wizerunkiem Anioła Stróża. Chciałam, aby moja chrześnica miała pamiątkę z tego dnia.

Kiedyś najczęściej kupowano złote bransoletki, medaliki, łańcuszki lub kolczyki (w przypadku dziewczynki). Ja z tym wolę poczekać do Pierwszej Komunii Świętej, bo co będzie jeśli moje chrzestne dziecię ma uczulenie na złoto, albo nie będzie miało przebitych uszu? Prezent będzie niepraktyczny a nie daj Boże zagubi się "w akcji".

Dziś na rynku mamy wiele możliwości, bardzo duży wybór pamiątek: od srebrnych obrazków, po smoczki czy grzebienie. Wszędzie personalizacja, dedykacje. Można dać totalnie unikatowy prezent, niekoniecznie gotówkę. Chyba, że rodzice dziecka akurat zbierają na np urządzenie jego pokoju.
Nigdzie nie ma wytycznych, że ojciec chrzestny musi dać minimum 300 zł. Nie. Jeżeli nie da ani złotówki a sprezentuje coś od serca- będzie dużo lepiej! Dobrym pomysłem może być pierwsza Biblia.

Po chrzcie dziecko będzie przyjmowało kolejne sakramenty: Pierwszą Komunię, Bierzmowanie, być może Święcenia Kapłańskie bądź ślub. Również pojawi się temat prezentów.
Komunie są chyba najgorsze, dzieciaki dostają quady, smartfony, laptopy, tablety lub bardzo dużą kwotę gotówki. Warto przed przyjęciem sakramentu Komunii Św. wytłumaczyć dziecku na czym to polega, że prezenty nie są najważniejsze.

Zanim zostanie się rodzicem chrzestnym należy poznać jego obowiązki. Nie dopuszczajcie do tego, by Wasze chrzestne dziecko widywało Was tylko wtedy, gdy przyjmuje kolejne sakramenty.
To niedopuszczalne! Nie wyobrażam sobie, że miałabym widywać swoją chrześnicę tylko na święta lub w urodziny. Trzeba dbać o kontakt, aby dziecko Was znało, poznawało od małego.

Dziecko musi wiedzieć, że ma w swoich chrzestnych oparcie, że może zawsze na nich liczyć. Szczególnie wtedy, gdy zabraknie rodziców. Trzeba pomóc to dziecko wychować, zadbać o jego rozwój duchowy. Nie można zapominać o urodzinach, czy Dniu Dziecka.

Kiedy chrześniak podrośnie przyjedźcie do niego, pobawcie się, zabierzcie do kina, czy na salę zabaw. Spędźcie razem czas. Gdy nie macie możliwości, chociaż zadzwońcie. Nie myślcie, że jest za mały, żeby się z nim spotkać czy porozmawiać, nawet do słuchawki- niech zna Wasz głos.

Osobiście chciałabym być taką chrzestną matką jaką sama miałam. Moja ciocia zabierała mnie na wspólne wakacje, przyjeżdżała do mnie kiedy byłam chora, czytała bajki, uczyła jak robić domową czekoladę, czy ciasteczka. Wspierała mnie finansowo. Pomaga do tej pory dobrym słowem, czy radą. Jest przy mnie od kiedy pamiętam. I ZAWSZE pamięta o moich urodzinach :)

Pieniądze nie są najważniejsze do bycia dobrym chrzestnym. Przydają się, lecz... Wystarczy BYĆ w życiu chrześniaka. Nie tylko na chwilę, by zrobić zdjęcie, lecz aby uczestniczyć we wszystkich ważnych wydarzeniach. Przecież inaczej nie dacie im przykładu chrześcijańskiego życia a to Wasz obowiązek.

Co zrobisz, gdy w końcu po wielu miesiącach/ latach bez kontaktu, pojawisz się w domu u swojej chrześnicy/ chrześniaka a ona/on zapyta: "Mamusiu, kto to jest?!".


29 komentarzy:

  1. Zgadzam się. Niestety w mojej rodzinie niestety tak jest w większości przypadków,że chrzestni pojawiają się tylko w dniu sakramentów ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo to przykre :( wiem, bo u nas w niektórych przypadkach jest podobnie ..

      Usuń
  2. Jestem podwójną chrzestną i przyznam, że radość była ogromna szczególnie, gdy poproszono mnie drugi raz, bo zupełnie się nie spodziewiałam. Choć radość była ogromna to też była świadomość o co proszą mnie rodzice dzieci. Przyznam, że zazdroszczę chrzestnej :) Moim chrzestni to jakaś pomyłka (o ile chrzestny od czasu do czasu się odezwię), to chrzestna ma mnie w dupie i udaje, że nie wie kiedy mam urodziny (i nie chodzi o prezent, ale właśnie o bycie i pamięć).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ważne, że miałaś świadomość tych obowiązków. Moja chrzestna nadrabia za chrzestnego, który pojawiał się tylko podczas przyjmowania sakramentów i to też nie wszystkich.
      Właśnie, to nie chodzi o to, by dawać wciąż prezenty, lecz o samą pamięć, telefon od czasu do czasu... Tak powinno być.

      Usuń
  3. Świetny post ! sama jestem Matką Chrzestną dwuletniej Lenki :) i ... inaczej się patrzy na dziecko wiedząc, że w pewnym sennie jest ono "moim" dzieckiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Dla mnie to było wielkie wyróżnienie :) tym bardziej, że w końcu "mam" córkę :)

      Usuń
  4. Niestety, ale jestem matką chrzestną. Od niedawna. Gdy tylko dowiedziałam się, że rodzice dziecka chcą, abym została matką chrzestną dla ich syna, prosiłam osoby z naszej rodziny o delikatne wyperswadowanie rodzicom tego pomysłu. Nie przepadałam za dziećmi, nigdy nie miałam z nimi wiele kontaktu, poza tym nie jestem idealnym przykładem osoby wierzącej. Niestety, nici z prób przekonywań rodziców co do zmiany kandydatki na matkę chrzestną. Jak się później okazało, jedynej kandydatki... Jedynej, gdyż rodzice nie chcieli nikogo spoza rodziny, poza tym zależało im, aby chrzestni byli w podobnym wieku do nich. Też mi wytyczne! W każdym razie ja, głupia, pod kolosalną presją rodziny zgodziłam się. Błąd.

    Od razu zostałam zarzucona listą potencjalnych prezentów z okazji chrzcin. Ja z kolei staram się robić prezenty i praktyczne, i niedrogie, i z pomysłem. Wręczając na Mikołaja domek z okienkami, w których były skarpetki usłyszałam od ojca dziecka jęk zawodu gdy okazało się, że jego syn dostał praktyczny zestaw skarpetek pomysłowo w domek zapakowanych. Zupełnie tak, jakby zaglądał mi do mego niezbyt pełnego portfela.

    W tym wszystkim czymś, czym tak naprawdę się przejmuję, jest fakt, że wybrano mnie na matkę chrzestną i nie był to wybór pochopny, a ze strony rodziców mego chrześniaka nie ma żadnej inicjatywy co do utrzymywania kontaktu z moją osobą. Nigdy mnie nie odwiedzają, nigdy nie zadzwonią do mnie, nie napiszą na FB, wysyłając zdjęcie chrześniaka... Nie pojawiłam się u nich z racji przewlekłej choroby przez aż sześć tygodni (wcześniej bywałam u nich raz na dwa tygodnie, aby nawiązać więź z Małym) i zupełnie ich to nagłe zaprzestanie wizyt nie zainteresowało.

    Pal licho rodzinę, pal licho wiek - zawsze wydawało mi się, że chrzestnym ma być osoba, z którą my, jako rodzice dziecka, jesteśmy jakoś bardziej związani niż z potencjalną znajomą... Niestety, nie zawsze tak jest, a efekty odczuwam na własnej skórze. A wszystko przez to, że zanim w ogóle zdążyłam się zgodzić na bycie matką chrzestną, wszystkie babcie, ciocie i przyszła teściowa, okrzyknęły mnie mianem "matki chrzestnej" i z premedytacją nie używały nawet mego imienia, zwracając się do mnie.

    Jej, późna pora i gorycz sprzyjają rozpisywaniu się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten komentarz! Dzięki Tobie bardziej sobie uświadomiłam fakt, że to obie strony powinny dbać o kontakt chrzestny- chrześniak.
      Co do wieku chrzestnych, ja również się nim kierowałam.. dziś nie wiem czemu.
      I również szukaliśmy osób z rodziny.. dziś wiem, że to nie jest ważne, czy jest się z rodziny, czy nie. Sama jestem chrzestną dziecka mojej przyjaciółki ze szkoły średniej.
      Presja jest zła, nie powinno się jej wywoływać u innych osób. Może każde starsze pokolenie tak ma? Sama się kiedyś dowiedziałam, że dziecku się nie odmawia. Ja myślę, że można odmówić, ale powinno się podać powód odmowy.
      A rodzice Twojego chrześniaka powinni się cieszyć, że w ogóle pamiętasz.
      Pozdrawiam Cię serdecznie! :)

      Usuń
  5. Jestem chrzestną od półtora roku i czynnie uczestniczę w życiu Szymona, gdyż mieszka on ze mną. Uczę go mówić, śpiewać, dmuchać świeczki. Mam nadzieję, że za kilka/kilkanaście lat nic się nie zmieni w tej kwestii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego Wam życzę, by nic się nie zmieniło :)

      Usuń
    2. Ja Ci życzę żeby jednak za te kilka/kilkanaście lat zmieniło się wiele, bo lepiej pogadać niż ciągle uczyć się mówić, dmuchać świeczki też powinien się kiedyś w końcu nauczyć ;)

      Usuń
  6. Eh.. z moją chrześnicą widzę się raz na jakiś czas. Zawsze przybiega ze swoją siostrą i krzyczą na ,,Dzień dobry" masz coś dla mnie!?? Na komunie najlepiej smartfon ;] Niestety nie czuję szczególnej więzi, żałuję, że się pochopnie zgodziłam, tym bardziej, że nie przepadam za ich matką (żoną kuzyna), która jest straszną materialistką i dziwnie te dzieci wychowuje.. O wiele większy kontakt mam z dwoma innymi córkami kuzynek ;/ Moja mama jest chrzestną córki siostry, która ma już 35 lat. Mama bardzo przeżywa swoją funkcję, modli się za nią itd., ale ona niestety ma problemy psychiczne, niekontrolowane ataki szału i w ogóle, mama zawsze przeżywa, co ona może zrobić, ale niestety z kuzynką jest coraz gorzej - krzyknęła do swojego dziecka ,,Nienawidzę Cię, zostaw mnie, poszukaj sobie innej matki". Mała strasznie to przeżyła, a mama nie śpi całe noc i myśli jak jej pomóc, bo w grę wchodzą znowu uzależnienia i to, że młoda też może być chora, bo już widać coraz większe podobieństwo do matki psychiczne i fizyczne (mają za małe głowy i mózg im się dobrze nie rozwija). Nieoczekiwanie jak jedna decyzja o byciu chrzestnym może zmienić całe proste życie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre jest, kiedy chce się pomóc a nie bardzo wie się jak. Masz racje, jedna decyzja może wiele zmienić.. Myślę, że Twoja mama jest bardzo dobrą chrzestną.

      Usuń
  7. ja niestety nie mam dobrej chrzestnej :( jak byłam mała zawsze czułam niesprawiedliwość bo siostra dostawała od swojej prezenty a ja tylko od chrzestnego który jest moim wujkiem przez płot.

    Od 2 tygodni żyję ze świadomością, że za ok rok zostanę chrzestną :) bardzo się z tego cieszę bo parę lat temu nie mogłam nią zostać. Będę najlepszą chrzestną jaką się da :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wujek przez płot to super sprawa, zawsze jest obok :) Masz super podejście do bycia chrzestną, oby tak zostało. Twój chrześniak/ chrześnica będzie szczęściarzem/ lub szczęściarą :D

      Usuń
  8. Święte słowa ;) Matka chrzestna tez jest wazna , ja swoją chrzesniće widze codziennie i jak ona mnie widzi zaraz biegnie i na ręce wtedy nie idzie jej oderwać i jest 'koala' ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha super, że macie taki dobry kontakt :)

      Usuń
  9. u mnie starsza córka ma dość często kontakt ze swoimi chrzestnymi
    młodsza natomiast z racji małej odległości, swoich widzi rzadziej, choć chrzestny mieszka niecałe 50 km to przynajmniej raz w miesiącu się widzimy,czasem 2, ale chrzestna mieszka 5 km od nas a była ostatnio jakoś na wakacje ze swoją matką na dosłownie 10 minut.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz w miesiącu to minimum jakie powinno się zachowywać przy spotykaniu z chrześniakami. Wiadomo, wskazane byłyby częstsze spotkania.. Eh, chrzestni :/

      Usuń
    2. Haha raz w miesiacu dobre;) Martus stawiasz wysoko poprzeczke;) pozdrowionka Renia-niepoprawna chrzestna 3 rozrabiakow;)

      Usuń
  10. Święte słowa!!! Do tej pory jest wściekła, że co do chrzestnych córki zadecydowano za mnie. Niestety, moja teściowa z mężem wybrała chrzestnych. Chrzestna mieszka 100 km dalej i siłą rzeczy rzadko widuje się z Melanią, a chrzestny jest bratem mojego męża. Mieszka 10 km od nas i ostatnio widzieliśmy się na chrzcie jego syna w kwetniu 2014 roku!!! Skandal. Ale nikt mnie nie słuchał, bo chrzestni "muszą być z rodziny" i nie pozwolono mi na wybranie mojej bardzo, bardzo dobrej koleżanki, które byłaby fantastyczną chrzestną... Bardzo mnie o to serce boli, bo to przecież też moje dziecko...

    OdpowiedzUsuń
  11. My jesteśmy przed chrzcinami. I prawdę mówiąc boję się, że chrzestni podejdą do tematu trochę zbyt materialnie. Mam nadzieję, że jednak zrozumieją powagę sytuacji i staną na wysokości zadania, a nie skupią się na zawartości koperty ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. mam pytanie do Pań , które nie mogą mieć dzieci lub mają a chciały by zostać chrzestnymi czy nie rozważałyście nawet posiadania dziecka chrzestnego ? wiadomo nie jest to samo co swoje ale jest można uczestniczyć w życiu dziecka wspierać w wychowaniu , mam 6 miesieczną córeczkę poszukuję mamy chrzestnej u nas jest problem wiele osób odmówiło chrzest jest zaplanowany na styczeń 2016 jesteśmy z podkarpacia gdyby był ktoś chętny porozmawiać proszę o kontakt skipper11@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się, że dziś problemem jest nie kogo rodzice wybiorą na chrzestnych, ale kto się zgodzi. Ten sakrament się na tyle spatologizował (jak większość sakramentów zresztą), że wiele osób się po prostu nie zgadza, nie chcąc być finansowo zobowiązanym. Bo do tego się ta rola niestety sprowadza. Ostatnio zauważyłam zwrot i księża zaczynają tłumaczyć atawistyczny sens tego zwyczaju. Nie prezenty, a pomoc w wychowaniu w wierze, albo w razie gdy zabraknie rodziców. Wymusił to brak chętnych na uczestniczenie w sakramencie. I to dość powszechny. Znam przypadki gdy kryterium wyboru chrzesnego był jego status materialny. I to nie odosobniony. Moja znajoma, która jest pediatrą odmawia nagminnie. Skoro z rodzicami łączy ją więź zawodowa, to co też im przychodzi do głowy, żeby prosić ją o taką przysługę? Druga zaskoczyła mnie z kolei swoim wyrachowaniem. Ma dwoje rodzeństwa, ale za chrzesnego dla syna wybrała kolegę swojego taty, bo bezdzietny i zamożny. Straciła w moich oczach. Cóż rzec, ja też odmawiam. W ciągu roku poprosiły mnie o tę przysługę trzy osoby, z którymi znam się bardzo powierzchownie. Jedno z dzieci ma już trzy lata. Rodzina i znajomi odmówili więc szukają u obcych. Argument, że się nie odmawia już nie działa, ale się go naużywa. A potem jest żal, że rodzice chrzestni nie chcą kontaktu z dzieckiem. Smutne to i idzie zdecydowanie w złym kierunku. Dopóki chrzciny i komunie będą na zasadzie zastaw się a postaw się, to ta niechęć do bycia chrzestnymi będzie się potęgować. Wychowywać zamieniono na obdarowywać i tu jest problem. Ja mam jednego chrześniaka, siedmiolatka już, z którym wypracowałam sobie głęboką więź. To wymaga czasu i zaangażowania. Pieniędzy zresztą też trochę chociaż ja z prezentami nie szaleję. Nie na tym rzecz polega. Ale ja nie jestem chrzesną przypadkową. Zgodziłam się z przyjemnością. Ale następny raz chrzesną zostanę tylko i wyłącznie u mojego rodzeństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz sporo racji. Rodzice faktycznie coraz częściej patrzą na zasobność portfela potencjalnych chrzestnych, co dla mnie jest wielką głupotą. Nie wyobrażam sobie wziąć na chrzestną czy chrzestnego dla swojego dziecka, obcej osoby. Jeśli chodzi o prezenty- można kupić, ale nie chodzi o to, żeby były one zawsze z górnej półki. Lepiej jest zabrać gdzieś chrześniaka i spędzić razem czas. Rodzice chrzestni powinni być przemyślani. Powinni mieć też prawo do odmowy.

      Usuń
  14. Mowa cały czas by chrzestni pamiętali, dzwonili, uczestniczyli w życiu i wychowaniu itp. Owszem tak jest, ale gdzie odwrotność ? Chrześniak który dzwoni do rodzica chrzestnego z zapytaniem np. co u niego itp. Takie zainteresowanie powinno być w dwie strony a rodzicie zapominają o tym, by swoje dziecko uczyć by pamiętało o rodzicu chrzestnym ! Nie tylko wtedy by zapraszać na imprezy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci są bardzo mądre i spostrzegawcze. Często jest tak, że widzą brak zainteresowania i nie chcą kontaktów z chrzestnymi. Wolą zadzwonić do cioci czy wujka, którzy poświęcają im więcej swojej uwagi. Jednakże o kontakty powinny dbać dwie strony zarówno chrzestni jak i rodzice.

      Usuń
  15. Niedlugo dziecko konczu rok. Nadal nie ochrzczone:( nie mozemy soe dogadac co do chrzestnej. Brak e rodzienie odpowiedniej osoby sprawia ze pojawiaja sie klotnie. Maz nie ma zbyt rodziny i b. By chciał by chrzestna byla jego kuzynka. Z ktora nie utrzymuje kontaktu jedynie z jej rodzicami. Jest ona mlodziutka jeszcze. Ale jednak tylko 4/5 lat mlodsza. Niestety nie wyobrazam sobie chrzestnej z ktora nie mam o czym rozmawiac. U dziecka nie byli ani razu. My pojechalismy ze wzgledu na prababcie.. poprosilismy by przyjechala przed chrztem by mala jej sie nie bała. Jednak powiedziala ze na chezcie bedzie napewno.. serce mnie boli ze w tych czasach tak ciężko o chrzestnych. O rodzine by zainteresowala sie sama od siebie dzieckiem. Ten kontakt z rodziną coraz gorszy .. wiezi zanikają .. nie wiem co mam juz myslec ��

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.