Navigation Menu

Syoss oleo intense, Jasny Blond 9-10. Przed i po. Dużo zdjęć.

Witam się dużym kubkiem gorącej kawy. Matki powinny mieć możliwość aplikowania jej sobie dożylnie. 

Dziś post o farbie Syoss oleo intense. Kiedyś pisałam Wam o kolorze brązowym: TU, teraz czas na jasny blond. Jeszcze rok temu miałam włosy koloru rudego: TU i TU. Jakoś w zeszłe wakacje postanowiłam zmienić rudy na blond. Oczywiście domowym sposobem. Użyłam dekoloryzatora, jednak czerwień po dwóch użyciach ani myślała zniknąć. Zrobił się z niej mocno miodowy blond, a właściwie kolor między rudym a jasnoróżowym. Na szczęście całe włosy nie były takie, tylko refleksy. Dało się przeżyć. Dekoloryzator jednak tak wysuszył moje włosy, że nie chciałam go więcej kłaść. Do fryzjera też niekoniecznie chciałam iść, bo kiedyś przeszłam profesjonalną dekoloryzację z czarnego.. źle ją wspominam. Moje włosy jeszcze gorzej...


Podczas schodzenia z koloru rudego najpierw używałam dekoloryzatora, później zwykłej farby. Do teraz farbuję włosy na blond mając nadzieję na jednolity kolor.






Dostępność: drogerie, internet, markety
Cena: w promocji ok 14-15 zł, cena regularna: ok 21 zł

Skład:

Zawartość opakowania:



Lubię tą farbę za to, że pozostawia włosy w naprawdę dobrym stanie. Nie są wysuszone, dają się rozczesać (przeważnie mam z tym kłopot). Farba nie podrażnia skóry głowy (mam wrażliwą), nie pozostawia łupieżu. Co ważne- nie śmierdzi. Brak amoniaku w składzie robi swoje. Fakt, czuć chemiczny zapach, ale nie robi on nam krzywdy. Nie wiem jak u Was, ale u mnie smród amoniaku powoduje najczęściej ból głowy oraz łzawienie oczu. Przy farbowaniu Syoss oleo nie mam tego problemu.
Farbę wygodnie się nakłada, używamy do tego butelki z aplikatorem. Konsystencja jest dość rzadka, ale nie chlapie dookoła i nie spływa. Dłuższe włosy warto spiąć, bo same sobie się nie utrzymają.
Co do konsystencji, myślę, że parafina oraz olejki w składzie powodują, iż jest ona rzadsza.
Do zafarbowania moich długich włosów użyłam 2 opakowania farby. Wystarczyło, aż nadto :)

Przed farbowaniem miałam na głowie 4 kolory: odrost, jasny blond, pozostałości rudego i jasne końcówki. Jak wygląda teraz? Zobaczcie sami.
Zdjęcia nie są poddane żadnej przeróbce (prócz dodania napisu, kolorów nie zmieniałam). W zależności od padania światła kolory są różne.

PRZED
Aby powiększyć zdjęcia- kliknij w nie.




PO









Kolor wciąż nie jest jednolity. Zawiodłam się trochę, bo moje naturalne włosy są w kolorze ciemnego blondu. Nigdy nie miałam potrzeby nakładać na nie rozjaśniacza przed farbowaniem na jasny blond, ponieważ zawsze kolor „łapał”. Po farbowaniu odrosty są ciemniejsze niż się spodziewałam. Na niektórych zdjęciach wyszły prawie pomarańczowe. W rzeczywistości, w domu włosy wyglądają na lekko rude. Zaś w naturalnym świetle są jaśniejsze, ale żółte.
Miejsca, które miały pozostałości rudego są rozjaśnione, jest dużo lepiej, choć dalej nie zniknęły.

Zależało mi na chłodnym odcieniu. Farbę kupiłam pod wpływem chwili, oczywiście nie sprawdziłam jej. Okazało się, że Jasny blond 9-10 jest ciepłym odcieniem. Dowiedziałam się, że chłodnymi są perłowe i platynowe kolory. Przy kolejnym farbowaniu z pewnością postawię na któryś z nich.
Zdjęcia robiłam na drugi dzień po nałożeniu farby. Zauważyłam, że kolor zaczyna się spłukiwać, nie są tak żółte jak na początku (po kilku myciach).


Syoss oleo intense dostanie ode mnie jeszcze szansę, pomimo tej pomyłki z kolorem. Oczywiście oceniam tu kolor na naturalnym odroście, nie na reszcie włosów. Tam od razu wiedziałam, że nie wyjdzie taki jakbym chciała. Wypróbuję inny odcień, bardziej chłodny. Nie skreślam Syoss'a, ponieważ jako jedna z nielicznych farb nie robi krzywdy moim włosom


Poza tym z koloru "Słodki brąz" byłam zadowolona, więc wydaje mi się, że warto dalej próbować.
Wiem, że na zdjęciu wyglądam jak kurczak. Na szczęście kolor jest nierównomierny, więc żółty nie rzuca się bardzo w oczy. Osoby o jasnej karnacji powinny stawiać na chłodne odcienie. Mam nauczkę na przyszłość ;)




8 komentarzy:

  1. jeśli chcesz jasny blond, ja polecam Ci WellaTon 12/1 : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie farbuję włosów, jedynie czasami robię coś z końcówkami :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi tam kolor bardzo się podoba i szczerze powiem, że marzę o takim jak masz na zdjęciu 5 już zafarbowane. Tylko że mi zależy na ciepłym odcieniu blondu ze względu na moją karnacje.
    Ze swojej strony szczerze polecam wszystkie farby l'oreal (oprócz casting) mimo tego, że śmierdza. Dla tego koloru jaki otrzymuje i nie tak wielkich zniszczeń jestem w stanie przytrzymać ten niezwykle wjurzajacy zapach

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedyś na początku jak farby Syoss wchodziły na rynek czytałam kilka nieprzychylnych opinii o niej i jakoś bałam się ją kupić. ale że za każdym razem kupuję inną farbę żeby znaleźć swoją jedyną to pewnie do niej dojdę też. chociaż ja naturalne mam ciut ciemniejsze to może być jeszcze gorsze krycie. Ostatnia farba się dobrze sprawiła. Blonde Ultime

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się że nie daje złego efektu. Nigdy nie farbowałam nimi włosów więc zdania nie mam...ale może kiedyś skorzystam :)

    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Już dawno nie farbowalam tymi drogeryjnymi farbami, teraz sama sobie rozrabiam w salonie i wiem co dodaje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mam naturalny ciemny blond :) Widzę, że lubisz eksperymentować z kolorem jak ja, jeszcze tylko czarnego nie miałam :D teraz przeszłam z brązu na blond ale nawet fajny wyszedł właśnie chłodny, w końcu bez żółtych refleksów, chyba z Wellaton :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładny wyszedł kolor. Do twarzy Ci w nim :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.