Navigation Menu

Jak nie zwariować przy dzieciach? 7 sprawdzonych sposobów. Musisz je poznać!

Od wczesnych rannych godzin sprzątasz, gotujesz, wycierasz, podnosisz, przebierasz? Kładziesz się spać późną nocą? Właśnie dla Ciebie piszę ten tekst. Przeczytaj i wprowadź zmiany w swoje życie. Nie musisz być całą (czy też całym) sobą dla dziecka.

Tekst jest w szczególności dla rodziców, którzy całodobowo zajmują się dziećmi. Z doświadczenia wiem, że jest to wielkie wyzwanie.

1. Wyluzuj.
Naprawdę nic się nie stanie, gdy jednego dnia nie zrobisz prania lub nie poodkurzasz.

2. Ciesz się z małych rzeczy.
Nie czekaj aż spadająca gwiazda spełni Twoje życzenie. Doceń to, co masz. Zauważaj drobiazgi. Zwracając uwagę na drobiazgi i ciesząc się z nich- poczujesz się lepiej. Polecam projekt #100happydays.

Musisz znaleźć choć chwilę w ciągu dnia/ tygodnia/ miesiąca, tylko dla siebie. Nie będziesz mieć uczucia, że nie robisz nic innego jak zajmowanie się dzieckiem i domem.

4. Wyjdź do ludzi.
Nie mam tu na myśli placów zabaw, czy małpich gajów. Wyjdź bez dziecka, odetchnij od pieluch, kaszek, nocników, butelek. Zostaw dziecko pod dobrą opieką i nie waż się dzwonić co chwilę albo myśleć "Co teraz robi? Śpi czy się bawi?". Uwierz, dziecko jest zajęte i nie myśli o Tobie tak często jak Ty o nim.

5. Korzystaj z pomocy innych.
Zdarza się, że masz czasem dosyć. Wiem, znam to. Jeśli możesz zwrócić się do kogoś o pomoc- nawet się nie zastanawiaj.

6. Dawaj i nie oczekuj niczego w zamian.
Karma wróci i zaskoczy Cię w najmniej oczekiwanym momencie. Ja już zbieram "plony". Czuję, że to dopiero początek (choć niczego nie oczekuję :))

7. Kochaj.
Miłość jest piękna, szczególnie ta dziecięca. Dzieci kochają bezwarunkowo. Jesteś przy nich, więc darzą Cię swoją miłością. Nazywaj emocje i uczucia- pomoże to zarówno dzieciom jak i Tobie.

Jak każdy człowiek, ja też popełniam błędy. Często się denerwuję i w myślach powtarzam tylko: "Wyluzuj, bo zwariujesz!". Wiem jak powinnam postępować, jednak zdarza mi się o tym zapomnieć. Właśnie dlatego praca nad samym sobą jest taka ważna. Wam również ja polecam :)
www.mother-power.pl  :)
Macie jakieś sprawdzone swoje sposoby na to by nie zbzikować? ;)
Ja jeszcze czasem grzeszę. Zobacz jak: Tutaj.

11 komentarzy:

  1. zgadzam sie czasami potrzeba odetchnac bo w tak dlugiej czy tez krotkiej dobie wysuplac dla siebie 5 minut jest naprawde trudno i ciezko a czasami nie ma jak, zwlaszcza jak nie ma sie nikogo kto dziecmi sie zajmmie - czekasz z wystesknieniem na meza ktory z pracy przychodzi zmeczony i ostatnia rzecza jaka chce robic to zajmowac sie dziecmi. Wiem ze kazda z nas jest mega zmeczona i czasami pada na twarz ale te wsyzstkie usmiechy i te miliny tworczych pomyslow dopadly mnie dopiero wtedy kiedy pojawily sie moje dzieci nie wczesniej- teraz wiem ze wczesniej moze zycie bylo spokojne ulozone ale tez byla w nim taka pustka i cisza- teraz chociaz zmeczona klade sie spac szczesliwa i choc wstaje nie wtedy kiedy chce usmiech dziecka z samego rana i całus na dzien dobry slowa dzien dobry mamo czy tez kocham cie mamo wynagradza nasz ciezki trud. Kiedys przeciez nasze maluszki dorosna i beda niezalezne wtedy pewnie zatesknie do czasow kiedy tuliłam je na rekach i czule calowalam milion razy dziennie :) nigdzy przenigdy nei zaluje swojej decyzji o przyjsciu na swiat moich dzieci choc czasu dla siebie brak i spie czasem po 4 godziny na dobe... milosc poprostu uskrzydla

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje! Potrzebowałam takiego kopa w postaci posta😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Biorę głęboki oddech ... przyda się! Bardzo dobry post!

    OdpowiedzUsuń
  4. W 100% zgadzam sie z tymi punktami. Codziennosc potrafi przytloczyc, zmeczenie odbiera sily i jest do bani. Jednak przychodz moment ze dzieciaczek mowi "tulimy" ot tak po prostu przytula sie do mnie, albo oglada bajke i spiewa a serce rosnie z dumy i radosci :-) .

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę się nauczyć wrzucać na luz... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. !00% racji! Jak dawno tu nie byłam. Wspaniałe zmiany na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze jak czytam Twojego bloga to wyłania się pozytywna, normalna mama, którą wszystkie trudności zmieniają wzmacniają, nie załamują. Szczerze podziwiam i życzę wiele cierpliwości a także spokoju, bo wiem, że jest potrzebny. Patrzę na moją kuzynkę kilka lat ode mnie starszą, która ma 4 letnią córkę i załamka naprawdę, sama nic nie zrobi, wyręczają ją przy dziecku rodzice, aż żal patrzeć, bo ona ciągle jest zmęczona nie wiadomo w sumie czym :] Ja bym Ci dała jakiś program telewizyjny, miałby wielką oglądalność, a nie posadzą jakieś Muchy, Cichopki, które nawet nie znają prawdziwego życia...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się zupełnie :) Najważniejsze to wyluzować i nie spinać :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasem tego luzu mi brakuje... ale staram się jak mogę, żeby nie zbzikować, Twoje rady w większości stosuję, najgorzej. gdy przychodzi kryzys, wtedy wszystko jest BE, ale to też pewnie znasz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To jest proste tylko w teorii... Jak dobrze, że ja mam anioła nie dziecko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.