Navigation Menu

Jak wychować syna bez ojca? O czym należy pamiętać?

Decydując się na rozwód i samotne macierzyństwo byłam świadoma wyzwania jakie mnie czeka. Ogromnego wyzwania, w końcu mam dwóch synów. Zewsząd słyszę wciąż: „Biedne dzieci, ojca nie mają”, „Syn MUSI mieć ojca!”. Zgadzam się. Dzieci powinny mieć mamę i tatę. Powinny mieć pełną, szczęśliwą rodzinę. Jednakże nie zawsze tak jest.



Jak możemy pomóc synowi wychowywanemu bez ojca?

1. Ruch, świeże powietrze.
Chłopcy mają dużo energii, muszą ją jakoś spożytkować. Jeśli nie chcesz, by zdemolowali dom- zabierz ich na boisko. Wyjdźcie spontanicznie pograć w piłkę lub pojeździć na rolkach.
Kto powiedział, że tylko ojciec może uczy syna jak grać w „nogę”?

2. Sport.
Poznaj podstawowe zasady różnych dyscyplin sportowych. Dowiedz się jakie są składy drużyn. Postaraj się jak najwięcej pamiętać. Na pewno dziecko prędzej czy później zapyta z ilu metrów strzela się karnego albo jaka jest najwyższa skocznia.

Ostatnio dowiedziałam się, co to jest spalony. Zapytałam taty. Odpowiedziała mama :)

3. Auta.
Naucz się marek samochodów. Motorów też. Ucz tego swojego syna.

4. Męskie zabawy.
Zbuduj pierwszą bazę, domek na drzewie lub chociaż namiot z koca i krzeseł w domu. Pobaw się w żołnierzy, zrób barwy wojenne. Daj się oskalpować Indianom. Pokaż dziecku, że z mamą też można się czołgać w kałużach i świetnie bawić.

5. Mów o uczuciach. Słuchaj.
Uczucia, emocje trzeba nazywać od początku. Naucz dziecko radzić sobie ze stresem, nie zostawiaj go samego. Pokaż mu, że Tobie również może się wygadać. Kochaj syna matczyną miłością, jednocześnie stawiając mu ojcowskie wymagania. Ciężko to połączyć, ale bądź konsekwentna, wyniki zobaczysz szybko.

6. Daj mu poczucie bezpieczeństwa. Nie okłamuj.
Kiedy ojciec odchodzi, dziecko czuje się zagubione. Często obwinia się, traci „grunt pod nogami”.
Pokaż mu, że może być przy Tobie bezpieczne, że Ty nie odejdziesz.
Nie mów dziecku, że jego ojciec nie żyje jeśli to nie prawda. Co zrobisz, gdy po wielu latach tata wróci? Dziecko straci do Ciebie zaufanie, poczuje żal. Mów prawdę, stosowną do wieku.
Jednocześnie musisz pamiętać, aby nie wychowywać syna w nienawiści do ojca. Nie możesz dopuścić do tego, aby dziecko czuło się winne zaistniałej sytuacji. Bądź obiektywna i przyznaj się też do swojego błędu. Nie zbywaj go tekstem: „Już się nie kochamy, tak wyszło”. Rozmawiaj. Jak najwięcej.

8. Kontakt z innymi mężczyznami.
Może to być dziadek, wujek, sąsiad, trener. Byle nie co rusz nowy „tatuś”. Nie ograniczaj synowi kontaktów z facetami. Potrzebuje ich, żeby nauczyć się męskiego punktu widzenia, zachowania, szacunku do kobiet.

9. Samodzielność. Prawo wyboru.
Pokaż synowi, że można być asertywnym, nie zawsze trzeba zgadzać się ze zdaniem innych. Daj mu prawo wyboru, nie decyduj za niego w każdej kwestii. Od najmłodszych lat ucz go sprzątania po sobie, dbania o higienę, a nawet gotowania. Musi mieć swoje obowiązki. Daj mu wynieść śmieci, włączyć pralkę, poodkurzać. Pokaż mu do czego służy śrubokręt. W ten sposób nauczy się, jak sobie radzić. Nie będzie czekał aż mama poda mu każdy posiłek pod nos, poczeka aż zje, wyniesie talerz i pozmywa. Twoja przyszła synowa będzie Ci wdzięczna.
Nie możesz być też nadopiekuńcza.
Wspieraj syna. Daj mu się przewrócić, popełnić błąd. Nie chroń go przed światem. 
Pozwól mu żyć.





6 komentarzy:

  1. takie zasady ogólnie powinno się mieć w wychowywaniu dzieci, nie tylko odnośnie samotnego wychowania
    cenne porady

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami lepiej żeby go nie było, żeby był i nie pełnij żadnej funkcji albo żeby miał destrukcyjny wpływ na dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  3. W kilku słowach zawarłaś wszystko, jak w instrukcji obsługi ;) Nic dodać, nic ująć, a czyta się świetnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że te zasady można odnieść do wychowywania wszystkich dzieci, ale czasem mamy rzeczywiście zapominają, że też mogą przejąć na siebie męskie obowiązki czy męskie zabawy. Ja przez pierwsze kilka lat wychowywałam Małego Mysza sama, ale u boku zawsze był dziadek, a mama znała marki samochodów, budowała domki, chodziła na rowerek i sanki, oglądała bajki z robotami.... Potem przyszedł Pan Mysz. I jakoś poszło :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.