Navigation Menu

Razem a jednak osobno. / Kobiety mówią: Świat Czarodziejki


Kiedy poznałam mojego męża wielu naszych znajomych żyło tak jak my obecnie. Ona sama lub z dzieckiem w Polsce, on za granicą. Wtedy zarzekałam się, że u nas nigdy tak nie będzie, że nie wyobrażam sobie takiego małżeństwa. Co mówię teraz? Nigdy nie mów nigdy...

Za miesiąc będziemy obchodzili z M szóstą rocznicę ślubu, połowa naszego małżeństwa to małżeństwo na odległość. Dzieli nas prawie 700 km, widujemy się co dwa miesiące, codziennie rozmawiamy na wideo-czacie. I możecie patrzeć na mnie wilkiem, ale wcale nie jest mi źle.
Nie mówię, że nie marzę o tym, żebyśmy tworzyli „normalną” rodzinę, ba nawet co raz częściej o tym rozmawiamy i kto wie co będzie za jakiś czas, nie mówię, że nie narzekam i nie wściekam się, że ze wszystkim jestem sama, ale staram się widzieć we wszystkim dobre strony. Tak, tak znalazłam kilka plusów takiego związku:
1.      Jestem w 90% samowystarczalna – sama zajmuję się drobnymi naprawami w domu, sama załatwiam wszystkie sprawy, sama dźwigam zakupy (albo zamawiam z Tesco ;)) i doskonale daję sobie radę!
2.      Nie zbieram brudnych skarpetek i gaci z podłogi ;)
3.      Nie muszę codziennie stać przy garach i czekać na męża z obiadem
4.      M nie widzi wszystkich moich zakupów – chociaż w sumie się dziwię, że nie zauważa, że za każdym razem jak przyjeżdża w szafie jest co raz mniej miejsca

I chyba najważniejszy plus – za każdym razem jak M przyjeżdża czuję się jak podczas miesiąca miodowego ;) Kiedy go nie ma tęsknię, piszemy do siebie miłosne smsy, a kiedy już się widzimy szkoda nam czasu na kłótnie (dlatego kłócimy się szybko i intensywnie i za chwile godzimy ;))
Często słyszę „a nie wiesz co on tam robi”... wiem co tam robi – pracuje, pracuje bardzo ciężko, aby utrzymać naszą rodzinę i nie obawiam się tego co sugerują. Dlaczego? Bo mu ufam, przecież nie pracowałby tak ciężko gdyby nie kochał naszego syna i mnie.

Co jest najtrudniejsze w takim związku?
Wychowywanie dziecka.

M wyjechał tuż przed pójściem Młodego do przedszkola, wcześniej bym go nie puściła. Nie chciałam, aby przegapił pierwszy uśmiech, krok, słowo... I tak omija go wiele cudownych chwil, jak np. występy w przedszkolu czy rodzinne festyny. Na urodzinach Młodego M nie było tylko raz, teraz staje na głowie, aby przyjechać.
Mnie jest najtrudniej kiedy Młody jest niegrzeczny, wtedy się denerwuję, że jestem z tym sama, że to mnie robi awantury i to ja jestem tą, która tłumaczy, uspokaja. Gdyby M był z nami pewnie i tak ja bym to wszystko robiła, ale byłoby mi o wiele lżej jakby M stał tuż obok.
Tak, tego stania M obok mi najbardziej brak. Brak mi możliwości schowania się w jego ramionach, które sprawią, że wszystkie kłopoty znikną, ale to czyni mi silniejszą, bo przecież co nas nie zabije to nas wzmocni. Tak jak nasza rozłąka każdego dnia wzmacnia naszą miłość. 



 Anna Serafin- Świat Czarodziejki












14 komentarzy:

  1. wiem co to żyć tak na odległość, choć w sumie my rozstawaliśmy się 2 razy na 2 miesiące i póki co mąż nie wyjeżdżał za granicę, choć ja sama chcę go tam wypędzić :P
    mieszkamy na wsi, a więc mam ogródek, psy,kury,króliki i kota, codziennie trzeba to oblecieć, drzewo sobie do domu nanosić, najgorzej zimą jak męża nie było, ale co zrobić, takie życie
    później jednak te powitania są bardzo intensywne :D i tak rzadko się kłócimy,można rzec,że prawie wcale, ale ja też odpoczywam od męża jak go nie ma, w końcu potrzebny jest też czas aby zatęsknić za sobą i odpocząć od siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze marzyłam o domu, ale jak pomyślę ile jest wtedy obowiązków i rzeczy do zrobienia zaczynam doceniać mieszkanie w bloku ;)
      Z tym odpoczywaniem w zupełności się zgadzam, zwłaszcza z moim charakterem u nas to się sprawdza ;)

      Usuń
    2. Mieszkałam w domku przez jakieś 2lata. Podziwiam Cię, że dajesz radę!

      Usuń
  2. Nie będę Ci współczuć, bo z tego co piszesz świetnie sobie z tym radzisz. Podziwiam Cię - serio.
    Życzę Ci aby siły Ci nigdy nie brakowało, a wręcz by ona narastała. Jesteś silną kobietą ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadłam już w rytm takiego życia i może nie jest ono idealne, ale nie narzekam :)

      Usuń
    2. Trzeba mieć bardzo dużo siły i cierpliwości do tego, żeby dawać radę :) i bardzo kochać tą swoją drugą połówkę :)

      Usuń
  3. Ja też żyję na odległość z partnerem i dla mnie nie ma plusów tej sytuacji.. Wolała bym już zbierać za nim te skarpety, mieć chudszą szafę/portfel i czekać codziennie obiadem... z całego serca pragnę mieć go przy sobie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wszystko zależy od naszych charakterów. Ja lubię być sama i nie czuję się samotna. Lubię to, że sama o wszystkim decyduję. M kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale na chwilę obecną nie narzekam na życie osobno - taka dziwna jestem ;)
      Współczuję Wam tęsknoty. Podejrzewam, że jeśli u nas by się pojawiła aż taka tęsknota M by wrócił (przynajmniej mam taką nadzieję)

      Usuń
    2. To jest bardzo ważne, żeby nie czuć się samotną. Zgadzam się, że dużo zależy od charakteru. Można się przyzwyczaić do takiego życia albo wręcz przeciwnie..

      Usuń
  4. W koncu Twoj M przestanie tyte pracowa i bedziecie juz tylko razem ale mamy takie czasy a nie inne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Doskonale znam taka sytuacje z moim partnerem jestesmy od 3 lat w ciaglej rozlace tyle ze mamy gorzej bo przegapil wiele z zycia naszej ksiezniczki . Ma dwa latka zna tate rozmawia na wideo czaciez nim ale tesknota jest ogromna i praktycznie jest nieobecny w jej zyciu, ale juz niedlugo nedziemy razem i bedzimy rodzina tak jak tego pragniemy. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że Wasza sytuacja się zmieni. Oby jak najszybciej :)

      Usuń
  6. Moja kumpela tak mieszka od 3 lat z chłopakiem, on w Niemczech, ona w Polsce. Niestety, bardzo ją to unieszczęśliwia, za każdym razem jak ją spotykam jest coraz większym wrakiem człowieka, z tego, co zaobserwowałam, to naprawdę nie jest dobre rozwiązanie, szczególnie na dłuższy okres czasu..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.