Navigation Menu

Depresja? Bądź czujny.



Siedziała w łazience trzymając w ręku kawałek plastiku, który poniekąd miał za chwilę zadecydować o reszcie jej życia. Z zamkniętymi oczami, modliła się po cichu. Otworzyła oczy i zobaczyła dwie kreski. W jednym momencie załamał się jej cały świat. Przecież się zabezpieczała, tylko raz wzięła później tabletkę.. Jeden cholerny raz! Właśnie zaczęła nową pracę, chciała stabilizacji. Marzył jej się własny dom, nie dziecko. Sądziła, że nic gorszego nie mogło się jej przytrafić. Jak mantrę powtarzała „tylko nie teraz…”.
Po kilku dniach lekarz potwierdził ciążę. 6 tydzień. Poszła na L4, powód: ciąża zagrożona. Musiała dużo odpoczywać i leżeć a mało się denerwować. Dla niej- pracoholiczki, była to najgorsza kara jaką kiedykolwiek dostała. Chcąc nie chcąc musiała powiedzieć mężowi. Ten bardzo się cieszył.
Przestała jeść, prawie w ogóle nie wychodziła z domu, przestała dbać o siebie tak jak wcześniej. Zamiast nabierać na wadze- schudła. Była apatyczna, nic jej nie cieszyło. W takim stanie trwała do końca ciąży. Szykowała wyprawkę, bo musiała. Nie chciała nawet wybrać imienia dla dziecka. Były momenty, w których zdarzało jej się uśmiechnąć, ale stanowczo było ich za mało.
Kiedy dziecko przyszło na świat, jak za karę wstawała do niego. Denerwowała się dużo szybciej niż zawsze. Krzyczała na męża, że sam mógłby też zajmować się dzieckiem. Sama siebie zadziwiała.. przecież normalnie powiedziałaby to na spokojnie.. Co raz częściej płakała z byle powodu, wybuchała histerią podczas każdej, nawet najdrobniejszej kłótni. W nocy nie mogła spać, w dzień miewała migreny. Działała jak robot. Kiedy dziecko zaczynało płakać wstawała, karmiła i odkładała.. Niekiedy było jej ciężko podnieść się z łóżka. Jakby coś mówiło jej do ucha: „Niech sobie popłacze, nie musisz się podnosić, leż sobie”. Walczyła ze sobą i wstawała…
Przestało układać jej się z mężem. Rodzinę odwiedzała rzadko, mimo tego że mieszkali blisko. Proste, codzienne obowiązki zaczęły ją przerastać. Myślała, że jest najgorszą matką na świecie. Gdzieś tam z tylu głowy zaczęły się myśli samobójcze.
Całe szczęście, że najbliższa rodzina zauważyła, że coś jest z nią nie w porządku. Wysłali ją do psychologa. Diagnoza była szybka: depresja.

Zmaga się z nią bardzo wiele kobiet, szczególnie po porodzie. Nie radzą sobie z nowymi obowiązkami, często są pozostawione same sobie, gdyż partnerzy pracują. Przeważnie, nawet jeśli mówią, że mają problem- są zbywane. Nikt z otoczenia nie myśli o tym, że może to być depresja. Jest to duży błąd, ponieważ im szybciej lekarz rozpozna chorobę tym lepiej!
Podejrzewasz, że matka twojego dziecka cierpi na depresję? Udaj się do lekarza, powiedz o tym. Może jesteś młodą mamą, która ma problem? Mów, rozmawiaj, zdobywaj informacje. Idź do ośrodka, w którym Ci pomogą, np.:http://www.mandalawroc.pl/


Depresja jest poważną chorobą, która może doprowadzić do tragedii… Oby było ich jak najmniej. Bądźcie czujni, nie wstydźcie się. Pomóżcie sobie i swoim bliskim.


2 komentarze:

  1. Depresja jest okropną chorobą, ja przechodziłam coś podobnego po porodzie drugiej córki, ale jakoś z tego wyszłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, okropna choroba, która może prowadzić do tragedii. Dlatego trzeba być czujnym i nie wstydzić się pomagać i prosić o pomoc.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.