Navigation Menu

Jak przeżyć rozwód?

Rozwód jest bez wątpienia jednym z najbardziej stresujących wydarzeń w życiu człowieka. Nie wiemy co powie i jak się zachowa druga strona, nie możemy być pewni wyroku sądu. Nie mamy pewności, co do zeznań świadków. Boimy się, że rozwód będzie się ciągnął latami…




Często dostaję od Was maile z pytaniem: „Jak przeżyłaś rozwód?”.  Dziś odpowiadam- da się.

Nie ukrywam:  jestem szczęściarą, ponieważ od momentu złożenia pozwu do odczytania wyroku minęło 4,5 miesiąca. Moja sprawa zakończyła się na pierwszej rozprawie. Paradoksalnie, dłużej czekałam na przyznanie moim dzieciom alimentów.

Rozwód przebiegł szybko, ponieważ w ostatniej chwili zdecydowałam się na orzekanie bez winy. Chciałam mieć to jak najszybciej za sobą. Myślę, że czasem warto się dogadać, nie szarpać, odpuścić o ile można. Tak, po prostu, dla własnego spokoju.

Do decyzji o odejściu od ex dojrzewałam ponad rok czasu. To były najtrudniejsze miesiące w moim życiu.  Pierdyliard pytań do siebie typu: co zrobię, jak sobie poradzę, samotna matka z dwójką dzieci, bo dzieci bez ojca… Walczyłam o małżeństwo, o ojca dla synów. Walczyłam ze sobą…

Przyszedł dzień kiedy postanowiłam  żyć samotnie. Mój dobry znajomy powiedział mi wcześniej, że powinnam być konsekwentna, jakiejkolwiek decyzji nie podejmę. Byłam, gdyż mój wybór był bardzo przemyślany. Nie chciałam wracać. Kontaktowałam się z dwoma prawnikami, żeby wszystko poszło jak najszybciej. Udało się.

Teraz wiem, że spokojnie mogłam odejść już wcześniej. Na początku lutego minie 2 lata, odkąd samodzielnie wychowuję dzieci i… daję radę. Mamy gdzie mieszkać, co jeść, w czym chodzić. Mamy rodzinę, przyjaciół, mega wsparcie.

Przeżyć rozwód pomogli mi moi bliscy. Bez nich miałabym duży problem. Wsparcie psychiczne przy rozwodzie jest bardzo ważne. Dobrze jest mieć obok kogoś, kto powie: „Głowa do góry, dasz radę. Jak nie dasz – nie martw się, pomogę”.  

Wyjdźcie do ludzi, możecie początkowo unikać zakochanych par, na które nie będziecie mogli patrzeć. Jednakże warto wyjść z domu.
Wyrzućcie zdjęcia, pamiątki. Możecie je też schować do piwnicy. Ważne, żeby nie było ich w zasięgu Waszego wzroku.
Zmieńcie pościele, ręczniki. Wszystko, co kojarzy Wam się z ex. Ja wyrzucałam nawet pokale do piwa :)
Pójdźcie do terapeuty/ psychologa. Rozmowa z kompetentną osobą naprawdę może bardzo pomóc.

Jeżeli nie jesteście pewni czy chcecie rozwodu, czy może separacji, udajcie się do kancelarii- tam udzielą Wam podpowiedzi. Można uzyskać poradę również on- line, np tu: 
http://www.polisolokaty.com/

Nie szukajcie nowej miłości dopóki nie dokładnie nie pożegnacie się z przeszłością.
Trzymam kciuki, byście z tych małych, porozbijanych kawałeczków szybko pozbierali się w jedną całość i mogli odetchnąć wolnością.


6 komentarzy:

  1. Marta ja Cię podziwiam, jesteś świetną kobietą, która wzięła życie w swoje ręce. Śledzę Cię w blogosferze już ponad rok i niezmiennie wzbudzasz we mnie mnóstwo sympatii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, dziękuję Ci bardzo! Takie słowa dużo dla mnie znaczą :)

      Usuń
  2. biję się z myślami, boję się i nie wiem czy dam radę, ale może czas wziąć życie w swoje ręce i w końcu podjąć decyzję, dziękuję za wpis! Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zdania, że trzeba dotknąć dna, by się od niego odbić. Aby to zrobić musimy mieć w sobie dużo siły.. i nie rezygnować, nie zmieniać decyzji. Właśnie dlatego trzeba do tego dojrzeć. Życie mamy tylko jedno, trzeba je szanować.
      Trzymam kciuki i życzę powodzenia w podjęciu najlepszej dla siebie decyzji!

      Usuń
  3. Czasami sam rozwód to najlżejsza część procesu. Po wielu latach udało nam się z siostrami namówić mamę na rozwód, gdyby nie dostała od nas takiego "kopa" to pewnie nadal tkwiłaby w destrukcyjnym związku (a my w patologicznej rodzinie - nie chcę wchodzić w szczegóły). Też udało nam się (piszę nam, bo rozwód rodziców to także sprawa dzieci, w szczególności, jeśli w rodzinie nie działo się dobrze) załatwić wszystko na pierwszej rozprawie - z siostrą zeznawałyśmy w charakterze świadków, "ojciec" w ogóle się nie pojawił, więc było o tyle lżej. Co prawda mama przyznała nam się, że w czasie załatwiania rozwodu chodziła jak na automacie i prawie nic nie pamięta z tego okresu, a nam też stres (i codzienne kłótnie) dały popalić.
    Jak tylko wyrok się uprawomocnił "ojciec" się wyprowadził, jego rzeczy spakowałyśmy do worów i wyrzuciłyśmy, przemeblowałyśmy pokój, który okupował i zaczęłyśmy normalnie żyć. :)
    Decyzja o rozwodzie JEST trudna, ale ZNACZNIE trudniejsze byłoby życie, gdyby nie zdecydowałoby się na taki krok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja mama powinna być bardzo dumna, bo ma naprawdę mądre dzieci :) Rozwód zmienia wszystko, dlatego decyzja o rozstaniu powinna być świadomie podjęta. Gratuluję Wam i życzę spokoju :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.