Navigation Menu

Wyzwanie dla mam...

Dawno mnie nie było, wiem że przyszedł czas na nadrobienie zaległości... Głównym powodem braku aktualizacji bloga jest zmiana przeze mnie zakładu pracy a co za tym idzie oczywiście dezorganizacja codziennego życia. Po miesiącu stwierdzam, że w końcu jest dobrze. Chłopcy przyzwyczaili się do innych godzin wstawania, Starszy cieszy się, że nie musi z samego rana chodzić do przedszkola, Młodszy widzi mnie co rano- kiedyś wychodziłam z domu jak jeszcze spał... Same plusy, więc powoli mogę zacząć wracać do blogosfery ;)

Ostatnio dostałam  nominację do "wyzwania dla fantastycznych mamusiek". Oczywiście zabawa Facebook'owa, z prostymi zasadami: wkleja się 3 do 5 zdjęć przedstawiających nasze szczęśliwe macierzyństwo, później nominuje się kolejnych kilka mam i udostępnia dalej.

Oglądając zdjęcia innych mam i porównując do folderów z moimi fotografiami, doszłam do wniosku, że ja nie mogę się pochwalić. Nie chodzi o to, że nie mamy ładnych zdjęć, każdy ma takie. Lecz o to, że wszystkie momenty, w których naprawdę czuję się szczęśliwą mamą nie są nigdzie uwiecznione. 
Jakie to chwile?

Kiedy Starszy przychodzi do mojej sypialni rano i mnie budzi buziakiem w czoło mówiąc: "Pora wstawać, mamy nowy dzień!".
Kiedy Młodszy na moje: "Kocham Was" odpowiada: "I ja, Mamusia, i ja!".
Kiedy Starszy przynosi z przedszkola nowe prace, po to bym widziała jak bardzo się starał je wykonać.
Kiedy Młodszy patrzy na mnie wzrokiem kota ze Shreka. Staram się nie wymiękać, choć jest to trudne.
Kiedy Starszy uczy Młodszego mówić.
Kiedy idziemy do przedszkola i Starszy mówi przed każdą jezdnią: "Uwaga mamo, ulica, rozglądamy się!".
Kiedy chłopcy opowiadają mi jak im minął dzień, przekrzykując się i przerywając sobie co chwilę. Pracujemy nad tym, by mówili pojedynczo ;)
Kiedy Starszy mówi: "Daj ręce mamo, oddam Ci trochę energii".
Kiedy robimy sobie "męski" wieczór, leżymy wszyscy na jednej kanapie oglądając filmy animowane i jedząc chrupki kukurydziane.
Kiedy dzieci idą na noc do dziadków i wracają stęsknieni.
Kiedy Starszy śpiewa a Młodszy udaje, że jedzie autem przez sen.
Kiedy Starszy ma dzień gentelmana i upomina wszystkich, żeby mówili magiczne słowa: proszę, dziękuję, przepraszam.
Kiedy ścigamy się ze Starszym w drodze do przedszkola.
Kiedy Starszy otwiera mi drzwi i mówi: "O nie, nie, nie- Panie przodem!".
Kiedy Młodszy w środku nocy rozbija w kuchni jajka, zasypuje cukrem oraz makaronem i złapany na gorącym uczynku mówi: "To nie ja!".
Kiedy wyciągamy na dywan wszystkie auta, jakie tylko mamy na stanie i robimy wyścigi samochodowe.
Kiedy Starszy śpiewa na pół bloku: "Hej, hej, hej, widzę, że cię koooochaaam" (w oryginale Luxtorpeda "Austystyczny") a Młodszy stoi i macha głową.
Kiedy Młodszy ciągnie mnie za rękę, żebym uklękła obok niego i mówi: "Mamo, ja i Ty: nanana"- co w wolnym tłumaczeniu oznacza: "Mamo, tańczymy razem".
Kiedy Starszy zapewnia mnie, że znajdzie mi księcia z bajki, który zostanie moim mężem.
Kiedy Młodszy strzela na mnie focha i patrząc spod byka, wystawia wskazującego palca, groźnie mówi: "Ty mamo", po czym odwraca się na pięcie i sobie idzie a po dwóch minutach wraca jakby nigdy nic.
Kiedy chłopcy dostają wieczornej głupawki i chichrają się bez powodu, aż dostają czkawki.
Kiedy po ciężkim dniu dzieci nie dają w kość i idą spokojnie spać. Paradoksalnie, mogę wtedy patrzeć na nich godzinami.

Te kilka (i wiele innych) momentów sprawia, że lubię to. Lubię być mamą. Szkoda, że te gorsze chwile nie chcą nas omijać, ale cóż zrobić... takie uroki macierzyństwa, nie zawsze jest kolorowe.



7 komentarzy:

  1. Och... jakich masz małych dżentelmenów u boku. Dwa małe skarby :) Fajna z Ciebie babeczka i fajna mama. Chłopcy mają szczęście, że stoisz u ich boku... Dobre momenty uwiecznione są w pamięci (i na blogu). Na razie musi to wystarczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Żałuję, że tych wszystkich chwil nie da się uwiecznić na kamerze, tak aby po latach do nich wrócić :)

      Usuń
  2. masz wiele powodów do radości bycia mamą, nie muszę być uwiecznione na zdjęciach,ważne,że są w sercu

    OdpowiedzUsuń
  3. przyjemnie się czyta takie wpisy :)
    Temat macierzyństwa jeszcze mnie nie dotyczy, chociaż coraz częściej wyczuwam w sobie potrzebę bycia matką.
    Zapraszam Cię na mojego bloga, najnowszy wpis aż prosi się by go przeczytać :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się zaglądać do wszystkich, którzy zostawią u mnie ślad. Do zobaczenia.